czwartek, 4 maja 2017

Ulubieńcy miesiąca #1 - KWIECIEŃ

    Witajcie w moim pierwszym poście po miesięcznej przerwie. Ostatnio na blogu skupiłam się na recenzjach, co możecie zauważyć na przykładzie poprzednich wpisów. Ciszę przerywam nowym rodzajem postów, które mam zamiar regularnie, co miesiąc umieszczać na blogu. Podzielę go na kilka kategorii, dzięki czemu każdy z Was będzie mógł znaleźć w nim coś dla siebie. Mam nadzieję, że tego typu wpisy przypadną Wam do gustu i będziecie częściej tutaj wpadać.

    Do napisania tego posta nakłoniła mnie przede wszystkim muzyka, którą słucham praktycznie na każdym kroku. "A może by polecić coś, co w kółko siedzi w mojej głowie? Może komuś też wpadnie w ucho?" - pomyślałam i tak zrobiłam. Żeby nie pisać tylko o muzyce postanowiłam dodać po jednym z ulubieńców książkowych, filmowych, kosmetycznych i jednego dodatkowego ulubieńca, który nie będzie miał narzuconej z góry kategorii. Zapraszam do czytania.


MUZYKA
    W tym miesiącu wprost zakochałam się w zespole My Chemical Romance, który niestety zakończył swoją działalność w 2013 roku. Przykro mi z tego powodu, gdyż chciałabym posłuchać go na żywo i żałuję, że dopiero teraz zwróciłam na niego uwagę, a nie te 4 lata temu. Dopiero teraz człowiek docenia prawdziwe wartości internetu, zwłaszcza YT...

    My Chemical Romance słuchałam już przed urodzinami (29.03), jednak dopiero w kwietniu tak bardzo zawrócił mi w głowie, że często zastępuje TWENTY ØNE PILØTS. Piosenką, która jako pierwsza wpadła mi w ucho i słucham jej najczęściej jest "Welcome to the black parade". Link oczywiście macie tutaj. Naprawdę polecam chociaż zerknąć, zwłaszcza wielbicielom rocka. Być może nie tylko ja będę ją ciągle nosić w głowie.




 KSIĄŻKA
    W kwietniu udało mi się przeczytać w zasadzie tylko dwie książki (z tego, co teraz sobie przypominam), z czego obie są godne polecenia. Jeśli natomiast mogę wybrać jedną, z czystym sercem będzie to "Never Never" Colleen Hoover i Tarryn Fisher. Obie kobiety wykonały naprawdę dobrą robotę. Książka ta została nagrodzona tytułem Książki Roku 2016 serwisu lubimyczytać.pl w kategorii Literatura młodzieżowa. W moje ręce wpadła w grudniu jako prezent świąteczny. Opowiada ona historię dwóch nastolatków - Charlie i Silasa, którzy znaleźli się w sytuacji, w której nie wiedzą kim są, gdzie są, co się z nimi stało. Są jak czyste karty. Wraz z upływem czasu udaje im się powoli rozwiązywać zagadkę, jaką stało się ich życie sprzed utraty pamięci. Książka została podzielona pomiędzy tych dwóch bohaterów - jeden rozdział opisuje odczucia dziewczyny, drugi chłopaka. Dzięki temu możemy w łatwy sposób dojrzeć różnice w ich zachowaniu, odczuwaniu i wyrażaniu emocji oraz postrzeganiu tej trudnej sytuacji. Po raz pierwszy spotykam się z taką budową i od samego początku bardzo mi się spodobała. Jak już zaczęłam czytać - ciężko było przerwać, gdyż właśnie ta budowa nadaje dynamizmu wydarzeniom. Więcej tutaj.

FILM
    Ostatnio miałam dość sporo wolnego czasu, który poświęciłam na nadrabianie zaległości w oglądaniu filmów. Zdecydowanie bardziej wolę czytać lub po prostu słuchać muzyki, dlatego nie jestem znawcą w tej dziedzinie. Chciałabym polecić Wam film, który zrobił olbrzymie wrażenie na mnie, co nie oznacza, że wy oglądając go poczujecie to samo. Film "3096 dni" Sherry Hormann znalazłam przypadkiem, kiedy miałam ochotę wieczorem obejrzeć jakiś dramat. Spodobał mi się od momentu, w którym przeczytałam opis. Nie musiałam nawet oglądać zwiastunu. Jest on oparty na faktach. Opowiada o dziesięcioletniej Austriaczce - Nataschie Kampush, która została porwana i przez ponad 8 lat przetrzymywana w piwnicy - nie dla okupu, po prostu jako wieczna własność porywacza. Młoda Natascha miała prawdopodobnie zostać jego żoną, którą chciał sobie wychować. Albo raczej wytresować jak psa. Film ten jest psychologiczny, nie zawiera wielu brutalnych scen, jak np. "Bez litości" (który swoją drogą także polecam), a mimo tego robi duże wrażenie i wywołuje wiele skrajnych emocji. Film trwa ok. 2 godziny, ja chętnie oglądałabym go dłużej. Właśnie ze względu na te emocje i odczucia, które mi towarzyszyły podczas oglądania. Film możecie obejrzeć w całości tutaj.

KOSMETYK
    O kosmetykach w zasadzie lubię pisać najmniej, gdyż jak już dorwę coś, co mi przypasuje to tak szybko go nie zmieniam. Podczas tegorocznych promocji w Rossmannie (nie będę opisywała atmosfery, jaka tam panowała, bo wszyscy są świadomi) udało mi się kupić Eos'a, o którym myślałam już sporo czasu wcześniej. Ucieszyłam się z tego faktu, gdyż z tego, co mi wiadomo - bardzo szybko się sprzedały. Mój Eos jest o smaku (tak, smakuje ;)) słodkiej mięty, gdyż nie przepadam za owocowymi balsamami i pomadkami. Jestem z niego naprawdę zadowolona, choć wiem, że nie każde opinie są pozytywne. Bardzo ładnie pachnie, czuć chłód na ustach po posmarowaniu i naprawdę je nawilża. Jedynym minusem jest właśnie ten słodki smak, przez który chciałoby się go zjeść.




DODATKOWO...
    W tym miesiącu moim piątym ulubieńcem są płatki jęczmienne, których postanowiłam spróbować ze względu na to, iż są dobre na paznokcie i cerę (a mam ostatnio problemy). Zakup był raczej spontaniczny. Od razu mi zasmakowały, mimo że nie mają jakiegoś większego smaku tak naprawdę. Jednak wraz z mlekiem i jakimś owocem (polecam banana) smakują bardzo, bardzo dobrze. A jeśli dodatkowo są zdrowe - czemu by nie spróbować?

    Mam nadzieję, że post, jak i zawarte w nim załączniki Wam się podobają. Jeśli chcielibyście, abym dodatkowo napisała post o kosmetykach, które kupiłam teraz na promocji w Rossmannie - piszcie śmiało. Poza tym chętnie przeczytam Wasze opinie na temat moich ulubieńców, które Wam przedstawiłam.

    Zapraszam Was również do śledzenia mnie na moich social mediach oraz spotify (jeśli macie ochotę posłuchać moich playlist muzycznych), które znajdziecie w kolumnie po prawej stronie.

Do zobaczenia.
Egzaltowana.



5 komentarzy:

  1. Super ulubieńcy! "3096 dni" to świetny film, na mnie również wywarł ogromne wrażenie :)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie.
    MÓJ BLOGFANPAGE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że sporo osób tak sądzi :) Również pozdrawiam

      Usuń
  2. "3096 dni" - film, który wywarł na mnie ogromne wrażenie :)
    Uwielbiam balsam Eos! <3
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z lepszych filmów, które udało mi się zobaczyć. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ten film jest świetny, oglądałam go pare razy. Jesli lubisz tego typu filmu mogę polecić 'Megan is missing':)

    OdpowiedzUsuń