wtorek, 14 marca 2017

Co siedzi w naszych sercach?

    Witajcie w kolejnym poście! Ostatnio na blogu znowu zrobił się mały zastój, ale dziś do Was wracam z kolejną recenzją książki, która zawróciła mi w głowie. Zauważyłam, że recenzje to aktualnie  najczęstsze posty na moim blogu, ponieważ pisanie o książkach i filmach sprawia mi naprawdę wielką frajdę. Dlatego właśnie postanowiłam, że akurat im (przede wszystkim) w najbliższym czasie poświęcę uwagę. Mam nadzieję, że ten pomysł Wam się spodoba. A teraz zapraszam do czytania!

    W zasadzie na co dzień mam mało czasu, aby czytać, dlatego jak już tylko jest okazja - sięgam po jakąś, aby przekazać Wam szczerą opinię na jej temat. I oczywiście zachęcić do czytania, bo dzięki temu przeżywacie kolejne przygody z bohaterami, jak i bez nich.



    Tydzień temu, po kilku miesiącach od zakupu, udało mi się wreszcie przeczytać książkę, która nie tylko zachęcała mnie swoimi dobrymi recenzjami, ale i chemicznym tytułem. Książka, o której mówię to oczywiście "Chemia naszych serc" Krystal Sutherland."Chemią naszych serc". "Skoro wszyscy ją tak chwalą - też chcę ją mieć!" - pomyślałam i zażyczyłam ją sobie pod choinkę. Jest to jedna z nielicznych książek, która spodobała mi się od samego początku. Bowiem przedstawia sytuację, która bardzo często pojawia się w naszym życiu - odmienność. Być może właśnie to zachęciło mnie do jej szybkiego przeczytania.
W zasadzie kupiłam ją ze względu na to, że wszędzie jej było pełno - gdzie nie spojrzałam, tam była reklama z

    Powieść rzecz jasna należy do gatunku młodzieżowych, co jak wiecie - bardzo lubię. Opowiada historię Henry'ego Page'a, który jeszcze nigdy się nie zakochał. Na ostatnim roku szkoły średniej udaje mu się dojść do swojego największego celu - dostaje posadę redaktora naczelnego szkolnej gazety. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie... dziewczyna. Dziewczyna, która odbiera mu połowę marzenia. "Życie jest niesprawiedliwe" - myśli Henry - "Człowiek ciężko pracuje, żeby zdobyć swoją wymarzoną posadę redaktora naczelnego, a ona przychodzi i ma wszystko podane na tacy". Grace Town to nowa uczennica, która w żadnym stopniu nie przypomina typowych dziewcząt w jej wieku. Nie dość, że nosi za duże, męskie ubrania, to jeszcze podpiera się laską. Czy aby tylko to ją wyróżnia z tłumu? Co było w niej tak wyjątkowego, że Page miał się z nią dzielić redakcją?

    Chłopak od początku miał względem niej dziwne, mieszane uczucia. Chciał za wszelką cenę poznać jej tajemnice, które sprawiały, że była inna od reszty. W zasadzie przez swoją ciekawość i pragnienie odkrycia jej prawdziwej osobowości mógł zaznać miłości, która była mu obca. Ich znajomość rozpoczyna się codziennym wspólnym powrotem do domu samochodem Grace, a kończy... no właśnie. Może do tego przejdziemy później.

    Wraz z upływem czasu ich relacje stają się coraz lepsze - zajmują się tegoroczną szkolną gazetą, chodzą do kina, zdradzają sobie tajemnice, odwiedzają dziwne (może trochę mroczne) miejsca, wybierają się do kina. Po pewnym czasie Henry Page marzy o tym, aby całować jej usta i zawsze móc być przy niej. Wszystko daje znak, że zostaną parą - idealnie przeciwną - i będą żyli długo i szczęśliwie. Jednakże nie teraz. Nie w tej książce.

    Co mnie w niej urzekło najbardziej? Nieoczekiwany zwrot akcji. Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. I właśnie to mogłoby zostać przedstawione. Czy rzeczywiście tak jest w normalnym świecie? Autorka bardzo dobrze postąpiła zmieniając zakończenie, które mogłoby być już dużo wcześniej przewidziane. Związek niestety nie jest tak idealny, jak przedstawiają go historie z większości książek dla nastolatków. Sutherland w "Chemii naszych serc" pokazuje nam, jak słodko-gorzka jest pierwsza miłość. Henry Page - nie mając doświadczenia - próbował wybaczać Grace wszystko, od błahostek po rzeczy, które głęboko go raniły. Obawiał się, że nie będzie potrafił zakochać się w przyszłości w nikim innym. Czy nie jest nam to dość bliskie? Jednakże sam Page nie zauważył, że zakochał się tylko w pozorach, jakie dawała mu dziewczyna. Nie potrafiła zapomnieć o swoim chłopaku, którego kochała nad życie (dosłownie). Który zginął w wypadku i choć chciała, na jego miejsce nie potrafiła postawić żadnego innego, nawet Henry'ego. Na przykładzie Grace Town widzimy, że w życiu bywają momenty, które zmieniają nasze życie  na zawsze. Na które nie mamy wpływu.

    Henry Page to postać, która przypomina wielu nastolatków. Całe życie próbował uciekać od miłości, ponieważ obawiał się skutków, które ona niesie. Dość naoglądał się tych wszystkich związków wśród znajomych i szczerze wolał być sam. Jednak nikt nie ucieknie przed miłością - w pewnym momencie dorwie każdego z nas. Ona nie patrzy na wiek. Nie szuka odpowiedniego czasu, bo taki nigdy nie nadejdzie. Co prawda nie każde zauroczenie jest miłością - jeśli zwracamy uwagę na wygląd, musimy być świadomi tego, że piękno przeminie. I jak widać nie każda miłość jest wieczna. Czasami istnieją czynniki, które mogą jej zaszkodzić.

    Po przeczytaniu książki Krystal Sutherland,zastanawiałam się, czy gdyby Grace zapomniała o swojej pierwszej miłości, związek z Henrym by się nie rozpadł. Jednak wtedy zrozumiałam, że taka sytuacja nie mogłaby istnieć. Człowieka nie da się na siłę zmienić. Grace tak naprawdę nie chciała zapomnieć o Dominicu. A bez jej chęci zmiana nie miała żadnego sensu.

   Podsumowując, książka Krystal Sutherland pt.:"Chemia naszych serc" jest naprawdę godna polecenia, gdyż niesie wiele wartościowych lekcji (które wymieniłam wcześniej). I nie chodzi tutaj tylko o prawdy odnośnie miłości. Z historii Henry'ego Page'a możemy też zobaczyć wartość prawdziwej przyjaźni. Mimo iż nie zawsze słuchamy rad bliskich nam osób (bo przecież sami zawsze wiemy wszytko najlepiej, czyż nie?), są nam oni bardzo potrzebni. Chociażby do tego, aby bezinteresownie wysłuchać. Często tego nie dostrzegamy i nie potrafimy docenić. Poza tym ma ona związek z tytułem, co mi zaimponowało. Dzięki tej pięknej i zarazem nieidealnej historii Henry'ego możemy uświadomić sobie, co tak naprawdę siedzi nam głęboko w sercach.

    Mieliście okazję przeczytać tę książkę? A może dopiero się nad tym zastanawiacie?
Piszcie mi w komentarzach. Dodatkowo możecie polecić mi jakieś swoje książkowe odkrycia.

    Jeśli chcecie poczytać kilka moich starych opowiadań, zapraszam na moje konto na wattpadzie - link znajdziecie w kolumnie po prawej stronie na dole.

Gorąco pozdrawiam.
Egzaltowana.

4 komentarze:

  1. Cóż.. po Twojej recenzji, "Chemia naszych serc" zdecydowanie góruje na mojej liście książek do przeczytania. Nie mogę się doczekać, kiedy po nią sięgnę!
    Świetny post :)
    la-karolla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i zdecydowanie ją polecam ^^

      Usuń
  2. Wow! Wydaje mi się, że Egzaltowanaa ma ogromny dar do pisania. Chyba jeszcze nigdy nie przeczytałem lepszej recenzji książki. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło ^^ To najwyraźniej zasługa tej książki

      Usuń