poniedziałek, 8 maja 2017

Liceum, technikum czy zawodówka?

Hey!

    Dzisiaj przychodzę z postem skierowanym przede wszystkim do gimnazjalistów. Nie mam pojęcie, jak to jest z tymi terminami składania dokumentów, ale u mnie rekrutacja do szkół ponadgimnazjalnych zaczęła się właśnie dzisiaj. Jako że ja już przez to przeszłam i mam małe doświadczenie z edukacją ponadgimnazjalną, postaram się doradzić Wam, jaką szkołę wybrać. Oczywiście wybór ten jest indywidualny i nie kierujcie się tylko moim zdaniem. Macie sporo czasu, aby to wszystko przemyśleć.

    Nad szkołą ponadgimnazjalną zaczęłam zastanawiać się już na początku gimnazjum, kiedy tak naprawdę dopiero poznawałam samą siebie. Doszło nam wtedy kilka nowych przedmiotów, które bardzo polubiłam i postanowiłam, że właśnie w ich kierunku chcę zmierzać. Chodziło głównie o biologię i chemię. Bardziej chemię. Zawsze miałam bardzo dobre oceny, więc już z góry postanowiłam, że pójdę do liceum, bo marzyłam o studiach. Jednak kiedy przyszła ostatnia klasa, zaczęłam mieć rozterki. Znalazłam w Gdańsku technikum, gdzie był idealny dla mnie kierunek chemiczny. Zaczęłam postrzegać go jako lepszy wybór, gdyż już po tej szkole miałam wykształcenie, dzięki któremu mogłabym pracować z chemią i równocześnie studiować. Szkoła jednak leżała spory kawałek drogi ode mnie, więc po kilku miesiącach chęci uczęszczania do niej - odpuściłam. Złożyłam wniosek tylko do liceum na profil biologiczno-chemiczny. Byłam zadowolona z wyboru i stwierdziłam, że tak będzie najlepiej. Jednak pod koniec rekrutacji odkryłam, że niedaleko mnie, w innej szkole, właśnie w tym roku otwierają ten sam kierunek, który był w Gdańsku. I właśnie wtedy zdecydowałam, że do tej szkoły też złożę wniosek. Dostałam się do dwóch szkół. Wybrałam technikum. Czy jestem zadowolona? I tak, i nie. Ale o tym w kolejnym poście, w którym opiszę Wam bardziej szczegółowo mój kierunek. Teraz przejdźmy jednak do tych trzech typów szkół ponadgimnazjalnych, które macie możliwość wybrać.

LICEUM
    Poleci Wam je prawie każdy, jeśli macie dobre noty w szkole i myślicie o późniejszym studiowaniu. Trwa 3 lata i jego zadaniem jest tylko i wyłącznie przygotowanie Was do matury. Dzięki temu większość czasu poświęcicie na przedmioty, z których będziecie zdawać egzamin dojrzałości. Nie wiem dokładnie jak to wygląda z rozszerzeniami, ale myślę, że już w pierwszej klasie one są. W dzisiejszych liceach jest sporo profili, więc prawdopodobnie choć jeden przypadnie Wam do gustu. Gdzieniegdzie można nawet wybrać wcześniej niezestawione razem przedmioty, np. historię z biologią, geografię z chemią. Prócz typowych liceów profilowanych znajdziecie także te artystyczne, których niestety nie jest za dużo. Znalazłam też licea mundurowe (nie tylko dla chłopców) i morskie.
    Liceum to szkoła dla tych, którzy myślą o wyższym wykształceniu - są pewni, że będą kontynuować naukę na studiach, ewentualnie w jakiejś szkole policealnej. Bowiem po tej szkole średniej nie macie żadnego zawodu, tylko maturę. Kończąc samo liceum nastawcie się na to, że będzie duży problem ze znalezieniem pracy. I w tym momencie "zestaw małego humanisty" czeka nie tylko ten jeden kierunek. U nas w Polsce są naprawdę nijakie perspektywy dla osób z samą maturą. Dlatego jeśli zastanawiasz się nad liceum, wiedz, że to nie tylko 3 lata zakuwania do maturki, ale dodatkowe kilka.

TECHNIKUM
    W czym jest lepsze od liceum? Uczysz się (niestety) rok dłużej, ale dzięki niemu zdajesz egzamin zawodowy uprawniający Cię do wykonywania pracy już po ukończeniu tej szkoły. Oczywiście jak ją znajdziesz, gdyż technikum nie daje nam 100% pewności, że nie będziesz bezrobotny. Z rynkiem bywa różnie - miejmy nadzieję, że wszystko będzie szło ku dobrej stronie. Technikum posiada większą różnorodność w kształconych kierunkach, niż licea. Najczęstsze to ekonomia, informatyka, handel, organizacja reklamy, gastronomia, obsługa turystyczna i hotelarstwo. Dusze artystyczne mogą odnaleźć się np. we fryzjerstwie, kosmetyce, wizażu, stylistyce, przemyśle mody, fotografii, architekturze środowiska. Technikum umożliwia Wam także kształcenie się w kierunkach biologiczno-chemicznych, jak ochrona środowiska, weterynaria, analityka i technologia chemiczna/spożywcza. Nie brakuje też szkół typowo budowlanych i kolejowych. 
    Według mnie w dobrym technikum jest nawet trudniej, niż w liceum, gdyż musicie opanować przedmioty zawodowe oraz te rozszerzone potrzebne do zdania matury. Jednak jeśli wybierzecie dobrze - nauka w tej szkole będzie czystą przyjemnością. A po zdaniu matury macie możliwość studiowania - jak w przypadku liceum. Czy się opłaca? Każdy ma swoje zdanie. Są plusy i minusy. Ja myślę, że jeśli jesteś nie do końca zdecydowany, powinieneś wybrać technikum. Bo jeśli nie pójdzie Ci z maturą lub gdy nie będziesz miał możliwości kształcić się dalej, zawsze zostaniesz z jakimś zawodem (o ile zdasz egzaminy zawodowe).

ZAWODÓWKA
    Nie jestem pewna, ale od tego roku chyba zmieniła nazwę na "Branżową Szkołę I Stopnia". Bardziej profesjonalnie. Trwa ona z zasady 3 lata, ale chyba można spotkać się z dwuletnimi. Po tej szkole już nie masz możliwości kształcić się na studiach, chyba że najpierw ukończysz liceum dla dorosłych i zdasz maturę. W zawodówce zdobywasz zawód. Wydaje mi się, że jest ona przeznaczona dla osób mniej ambitnych, z niższymi wynikami w nauce, które po prostu chcą zacząć jak najszybciej pracować i nie potrzebują do szczęścia matury. Nigdy nic do tej szkoły nie miałam i nawet cieszę się, że taka istnieje. Że różni ludzie są od siebie z lekka oddzieleni, bo w większości zawodówek panuje nie za ciekawa atmosfera. Co nie oznacza, że nie można w nich znaleźć wartościowych ludzi.
    Po zawodówce macie możliwość zostania przede wszystkim piekarzem lub cukiernikiem (o czym kiedyś marzyłam), stolarzem, sprzedawcą, jubilerem, kucharzem. Po prostu nie musicie męczyć się na przedmiotach ogólnokształcących.

    Reasumując - każdy znajdzie odpowiednią szkołę dla siebie.Wystarczy zastanowić się nad swoimi priorytetami - ważniejszy zawód czy matura? Nie ma sensu iść do liceum, jeśli nie chcecie iść na studia. Kierowanie się tylko tym, iż trwa ono tylko 3 lata, nie przyniesie korzyści w przyszłości. Czasem lepiej pouczyć się ten rok dłużej i mieć jakieś doświadczenie z pracą. Drugą sprawą, nad którą warto się zastanowić to poziom nauczania - jeśli jesteś naprawdę dobrym uczniem, wybierz jedno z lepszych liceów/technikum w swoim mieście, bo będziesz się marnować. Co innego ze słabszymi osobami. Ci z kolei nie powinni rzucać się na głęboką wodę, bo mogą mieć później problem z ogarnięciem wszystkiego. Trzecia sprawa to profil/kierunek nauczania. Rekrutacja trwa ponad miesiąc, więc jest naprawdę sporo czasu, aby wszystko przemyśleć. Jakie zajęcie sprawia Wam najwięcej przyjemności? Gdzie widzicie się za kilka lat? Czy chcecie łączyć zawód z hobby? Co Was tak naprawdę interesuje? Wolicie pracę w grupie czy indywidualnie? Nie wybierajcie szkoły impulsywnie, ani na samym początku (choć wtedy jeszcze można zmienić zdanie), ani na końcu rekrutacji, bo być może będzie to Wasza najgorsza decyzja w życiu. Nie podążajcie za znajomymi - poznacie wielu nowych ludzi i z czasem kontakt z dawnymi znajomymi może się bardzo zminimalizować. Nie przewidzicie tego w 100% i bardzo prawdopodobne, że podczas spotkania po dłuższym czasie nie będziecie mieli o czym rozmawiać, zero wspólnych tematów. Oczywiście nie zawsze tak jest. Ale zmuszanie się do chodzenia do szkoły, w której się nie spełniacie, do której poszliście, bo szła siostra/przyjaciółka/chłopak... Naprawdę nie ma sensu. 

    Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam i że każdy z Was podejmie właściwą decyzję. Bo uczęszczać do szkoły z chęcią to w życiu ucznia najlepsze, co może być. Posłuchajcie opinii innych, ale kierujcie się tylko i wyłącznie swoimi preferencjami, myślami, zainteresowaniami. Nikt za Was nie skończy tej szkoły. W tym momencie nawet wypada być egoistą. W najgorszym wypadku będziecie mogli się przenieść.

To jak? Jesteście już zdecydowani na jakąś szkołę, czy nadal się zastanawiacie? :) Piszcie w komentarzach! Natomiast Licealiści - pochwalcie się, jak to było z Wami.

Powodzenia.
Egzaltowana


czwartek, 4 maja 2017

Ulubieńcy miesiąca #1 - KWIECIEŃ

Witajcie w moim pierwszym poście po miesięcznej przerwie. Ostatnio na blogu skupiłam się na recenzjach, co możecie zauważyć na przykładzie poprzednich wpisów. Ciszę przerywam nowym rodzajem postów, które mam zamiar regularnie, co miesiąc umieszczać na blogu. Podzielę go na kilka kategorii, dzięki czemu każdy z Was będzie mógł znaleźć w nim coś dla siebie. Mam nadzieję, że tego typu wpisy przypadną Wam do gustu i będziecie częściej tutaj wpadać.

Do napisania tego posta nakłoniła mnie przede wszystkim muzyka, którą słucham praktycznie na każdym kroku. "A może by polecić coś, co w kółko siedzi w mojej głowie? Może komuś też wpadnie w ucho?" - pomyślałam i tak zrobiłam. Żeby nie pisać tylko o muzyce postanowiłam dodać po jednym z ulubieńców książkowych, filmowych, kosmetycznych i jednego dodatkowego ulubieńca, który nie będzie miał narzuconej z góry kategorii. Zapraszam do czytania.

wtorek, 21 marca 2017

PASJA, SIŁA I MIŁOŚĆ

Witajcie, kochani!

W ostatnim poście mieliście okazję poczytać trochę na temat książki, która ostatnio wywarła na mnie dość spore wrażenie. Pisząc recenzję całkowicie zapomniałam, że ostatnio byłam w kinie na ciekawym filmie. Postanowiłam, że muszę Wam go przedstawić i nawet namówić do obejrzenia. Jeśli zastanawiacie się nad wyjściem do kina i nie macie pojęcia, co wybrać - przeczytajcie mój wpis do końca.

Zanim przejdę do tematu - napiszcie mi w komentarzach, czy długość moich recenzji jest w porządku, gdyż zazwyczaj się trochę rozpisuję i nie wiem, czy dobrze Wam się to czyta. Liczę na szczerość.

wtorek, 14 marca 2017

Co siedzi w naszych sercach?

Witajcie w kolejnym poście! Ostatnio na blogu znowu zrobił się mały zastój, ale dziś do Was wracam z kolejną recenzją książki, która zawróciła mi w głowie. Zauważyłam, że recenzje to aktualnie  najczęstsze posty na moim blogu, ponieważ pisanie o książkach i filmach sprawia mi naprawdę wielką frajdę. Dlatego właśnie postanowiłam, że akurat im (przede wszystkim) w najbliższym czasie poświęcę uwagę. Mam nadzieję, że ten pomysł Wam się spodoba. A teraz zapraszam do czytania!

W zasadzie na co dzień mam mało czasu, aby czytać, dlatego jak już tylko jest okazja - sięgam po jakąś, aby przekazać Wam szczerą opinię na jej temat. I oczywiście zachęcić do czytania, bo dzięki temu przeżywacie kolejne przygody z bohaterami, jak i bez nich.

sobota, 11 lutego 2017

Jestem na YouTube

Hey!

Witajcie po mojej krótkiej nieobecności. Ostatnio zwaliło mi się na głowę parę rzeczy i jeszcze na nieszczęście ponownie zachorowałam. Posta miałam wrzucić jakoś na początku tygodnia, ale dostajecie go teraz. Przynajmniej miałam więcej czasu, aby go dopracować. W takim razie tym bardziej zapraszam do czytania!

Tak, dobrze widzicie - jestem na TouTube! Ale jak to? Czyżby Egzaltowana w tajemnicy przed wszystkimi założyła wreszcie swój wymarzony kanał?! Otóż... nie. Chciałoby się powiedzieć, że wylądowałam tam przez przypadek. Chociaż to też nie byłoby prawdą. Część z osób trzymam już dłuższy czas w niepewności, ale wreszcie ujawnię Wam całą prawdę tego, jak to się na tym całym YouTube znalazłam.

środa, 1 lutego 2017

Oceny = inteligencja, czyli po co nam szkoła?

Hey!

Ostatnio przeglądając Facebooka'a (a muszę przyznać, że robię to coraz rzadziej) natrafiłam na bardzo ciekawy post. Dotyczył on szkoły, a dokładniej naszego systemu edukacji. Autor wpisu podszedł do niego dość krytycznie i szczerze mówiąc - zgadzałam się z prawie każdym jego słowem. Właśnie dlatego chciałabym wyrazić swoje zdanie w temacie nauki. Jeśli chcielibyście zerknąć na post Łukasza, na koniec dam Wam link.

Ogólnie rzecz biorąc - od wczesnych lat szkoła wszystko nam narzuca - zaczynając od zachowania po naukę. Nauczyciele każą uczyć się długich i skomplikowanych definicji, mapek wszystkich kontynentów, czytać to, co nie sprawia nam żadnej satysfakcji i zapewnia nas : "To Wam się jeszcze przyda". Ale czy rzeczywiście tak jest?

niedziela, 22 stycznia 2017

Nie taki potwór straszny, czyli nauka przez opowiadania

Witajcie!

Dziś przygotowałam dla Was kolejną recenzję, jednak tym razem filmową. Jeśli nie przepadacie za tego typu postami, zerknijcie może na inny (klik). Jednak mam nadzieję, że jeśli w jakikolwiek sposób trafiliście na ten wpis - przeczytacie go do końca.

Dziś chciałabym wyrazić swoją opinię na temat jednego z filmów, które miałam okazję zobaczyć ostatnio w kinie. Co prawda było to ponad 2 tygodnie temu, ale produkcja do tej pory siedzi mi w głowie. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak wszystko Wam opisać.

piątek, 13 stycznia 2017

Jak ciekawie spędzić ferie?

Witam Was ponownie!

Jak wiecie (a może jeszcze się tym nie zainteresowaliście) - już po weekendzie część Polski zaczyna ferie zimowe. Co prawda przerwa w styczniu nie jest cudowna, bo dopiero co były święta, a później tak szybko nie będzie można pocieszyć się odpoczynkiem. Osobiście wolałabym zrobić sobie przerwę w lutym. Ale nie mam na to wpływu, więc muszę się pocieszyć tym, że w ogóle ją mam.

W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam kilka propozycji czynności, na które zazwyczaj mamy ograniczoną ilość czasu. Ale w ciągu tych dwóch tygodni można sobie na nie pozwolić. Jeśli więc sami nie macie jeszcze żadnych większych planów na Wasze dwa tygodnie wolnego - zapraszam do czytania. Być może znajdziecie tu coś dla siebie.

wtorek, 10 stycznia 2017

"Moje serce i inne czarne dziury" - recenzja

"PO PIERWSZE, nie chcę tego zrobić z kimś, kto ma dzieci.
PO DRUGIE, nie możesz mieszkać dalej, niż godzinę drogi ode mnie.
PO TRZECIE, musimy to zrobić 7 kwietnia. Ta data nie podlega negocjacji."

Witajcie w nowym poście! Po tej długiej przerwie od bloga, już prawie zapomniałam, jakie to uczucie pisać dla Was. Jednak tak, jak obiecałam - jest wtorek, więc przyszykowałam post. Jest to coś trochę innego, niż zwykle. Ale ten rodzaj wpisów będzie się prawdopodobnie pojawiał najczęściej. W święta bowiem uzbierałam tyle książek, że zastanawiam się, kiedy ja to wszystko przeczytam? Dlatego mam nadzieję, że chętnie zobaczycie ich recenzje.

Dziś chciałabym Wam przedstawić książkę, którą zakończyłam 2016 rok. Jestem pewna, że większość już ją zna bądź kojarzy z widzenia lub ze słuchu.

piątek, 6 stycznia 2017

Egzaltowana - nowa ja

Drodzy czytelnicy!

Witam na moim nowym, starym blogu. Jeszcze do niedawna znaliście mnie pod nazwą "Blogująca Domi". Blog został założony rok temu i na początku dobrze funkcjonował. Kilka miesięcy temu przeżywał kryzys. Posty pojawiały się coraz rzadziej, aż w końcu go zawiesiłam. Miewałam nawet myśli, aby to wszystko usunąć i założyć coś nowego. W końcu, dzięki namowom przyjaciela (klik) pozostałam na tym. Postanowiłam, że po prostu zmienię jego wygląd i nazwę. 

Kryzys był spowodowany sprawami osobistymi, związanymi z nowym środowiskiem oraz nadmiarem zajęć i nauki. Przez ten czas nauczyłam się jednak dobrze dzielić czas na wszystkie obowiązki, dlatego wracam. Prowadzenie bloga jest czymś, co mnie uszczęśliwia i nie mam zamiaru z niego więcej rezygnować. 

Ostatni czas zmienił moje nastawienie do życia, sposób spostrzegania na Świat oraz zainteresowania. W ten sposób narodziła się "Egzaltowana", która od dziś przejmuje ten blog. Posty oczywiście pozostaną, aby od czasu do czasu móc na nie zerknąć. Tematyka może z lekka ulec zmianie, ale nie będzie tu żadnej wielkiej rewolucji. Wszystko będzie w takim porządku, jak zostało. 

Wpisy najprawdopodobniej będą dodawane we wtorki i w piątki, ale mogą być częściej. Wszystko zależy od naszego wspólnego zaangażowania. I oczywiście dziękuję wszystkim, którzy od początku mojego blogowania widzą w tym coś dobrego. Jesteście dla mnie dużym wsparciem i motywacją.

Do zobaczenia wkrótce.
(Nie Domi) Egzaltowana