wtorek, 16 sierpnia 2016

News : Wracam i działam!

    Hey, hey, hey! Po tak długim czasie udało mi się wreszcie przysiąść do bloga i napisać dla Was post. Muszę Was zawieźć - nie będzie to post o żadnej porządnej tematyce. Chciałabym w tym wpisie usprawiedliwić swoją kilkutygodniową nieobecność w blogsferze i oznajmić Wam kilka nowych rzeczy, których się podejmę. Jeśli więc jesteś ciekaw, co mam do powiedzenia o tak długim czasie pustki na "Blogującej Domi" - zapraszam do krótkiej lektury.


    Na początku postanowiłam, że wyjaśnię to, co się działo przez te dobre 2 miesiące. Był to dla mnie naprawdę ciężki okres, który po części sama sobie zafundowałam. Przez tak długi, a zarazem krótki czas potrafiłam zrazić do siebie osoby, które były mi najbliższe. Straciłam przyjaciółki, zakończyłam związek i na każdym kroku nie radziłam sobie z emocjami. Moje serce raz było przepełnione goryczą, drugi raz całkiem puste. W tym czasie nie myślałam logicznie i wszystkie decyzje, które podejmowałam były spontanicznie i nieracjonalne. Zapewne jesteście ciekawi, jak to zrobiłam? Ma się ten "talent". A dokładniej mówiąc - ciężki, barani charakter.

    Musiały minąć prawie całe wakacje, abym mogła powoli wychodzić "na prostą". Musiałam bardzo zranić innych, raniąc przy tym siebie, żeby zrozumieć, że są dla mnie tak ważni. Musiałam przeżyć kilka nieprzespanych nocy i poranków z opuchniętymi oczami. A to wszystko tylko i wyłącznie przez swoją głupotę. Czy wszystko, co zrobiłam było tego warte?

    Początkowo nie chciałam niczego publikować. Dodałabym jak zawsze posta, pisząc "przepraszam za moją długą nieobecność". Ale zrozumiałam, że to byłby lekki brak szacunku do Was. Mimo iż nie znam większości czytelników, motywujecie mnie za każdym razem. Właśnie dlatego dodaję ten post. Nie chcę się przez niego użalać nad swoją osobą, bo jak już napisałam na początku - sama sobie stworzyłam ten czas takim, jaki był. Nie mam też pretensji do nikogo. Poniosłam już konsekwencje swojego bezsensownego zachowania i mam nadzieję, że wkrótce wszystko co złe się skończy.

    Tym postem chciałabym także przestrzedz Was - nie róbcie niczego pod wpływem emocji i spontanoczności. Po sobie wiem, że to nie zawsze popłaca, a może nawet odebrać nam to, co najcenniejsze - prawdziwych przyjaciół, którzy są z nami na dobre i na złe. Nie warto ryzykować wszystkiego. Czasami warto pomyśleć ze 2-3 razy, zanim coś zrobimy. Albo ugryźć się w język, gdy chcemy powiedzieć coś impulsywnie.
Ja mam to szczęście, że wreszcie zaczyna mi się układać na nowo. Udało mi się zrozumieć swoje błędy w ostatnim momencie. Co prawda nie wystarczy przeprosić. Nawet, gdybym przepraszała milion razy to nie będzie idealny powód, aby mi wybaczyć i zaufać na nowo. Muszę się po prostu poprawić.

    Teraz wiem, że więcej nie popełnię tych błędów. Nie chcę stracić nikogo, kto wskoczyłby za mną w ogień. I Was przed tym przestrzegam. Uważajcie, żeby nie zepsuć sobie niepotrzebnie nawet krótkiej chwili.

    Jak mówiłam na początku, chcę także zmienić kilka rzeczy w swoim blogu. Jak wspomniałam - wracam do świata żywych, co mnie nieco zmieniło. Tak, jak zmieniło się moje życie. Dlatego z góry uprzedzam wszystkich moich obserwujących, jak i osoby wpadające tu rzadziej - niektóre posty zostaną usunięte, ze względu na takową zmianę. Nie chcę pamiętać niektórych rzeczy, dlatego to uważam za najrozsądniejsze, co mogę zrobić.

    Drugą rzeczą, która się zmieni to tematyka postów. Szykuję coś nieco innego, ale chciałabym także prosić Was, abyście pisali mi, jaki post chętnie ujrzelibyście na moim blogu. Postaram się zrealizować wasze propozycje oraz dodać coś od siebie.

    No i ostatnią zmianą, którą wreszcie spełnię jest regularne wstawianie postów. Dokładnie tak. Wcześniej dodawane one były, kiedy mi się to podobało. Od teraz jednak zadbam o należyty porządek i posty pojawiać się będę 2-3 razy w tygodniu, w ustalone przeze mnie dni tygodnia. Więcej powiem w kolejnym poście.

    Mam nadzieję, że uda mi się dotrzymać wszystkich postawionych sobie obietnic. Tych wobec Was, jak i wobec siebie.

    Mam nadzieję, że wybaczycie mi tę nieobecność i nadal będziecie czytać moje posty.

    Do zobaczenia wkrótce.

    Domi.

2 komentarze:

  1. jejku kochana mam nadzieję, że wszystko szybko się poukłada :( też ostatnio zaliczyłam niemały dołek. trzymam kciuki i wytrwałości w pisaniu

    specialelephant.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń