wtorek, 26 kwietnia 2016

Przemyślenia Domi #4 - O programie "Rodzina 500+".

Witajcie w kolejnych "PRZEMYŚLENIACH DOMI"! Jak się cieszę, że po raz kolejny mogę do Was pisać, co myślę na temat różnych rzeczy. Zauważyłam, że seria postów się dobrze przyjęła i coraz więcej osób do mnie zagląda. Cieszy mnie to bardzo, gdyż każdy komentarz i każde nowe wyświetlenie jest dla mnie dużą motywacją. Dzięki temu wiem, że są osoby, którym moje "wypociny" się podobają i czytają je z chęcią. Dziękuję więc wszystkim, którzy włączają się w tą moją motywację i postaram Wam się to wkrótce wynagrodzić.

CO MNIE ZAINSPIROWAŁO DO NAPISANIA TEGO POSTA?
Dzisiejszy temat miał początek w jednym z postów na Facebooku. Dotyczył on oczywiście obiecanego przez PiS programu "Rodzina 500+". Jestem pewna, że niejedna osoba domyśla się, jak ten post musiał wyglądać. Jeśli jednak nie macie o tym pojęcia, chętnie Wam opiszę. Otóż post dotyczący nowego programu był jedną wielką kłótnią. Ludzie bezpodstawnie na siebie najeżdżali, wyzywali się od patologii, pasożytów i nierobów. Tak naprawdę osoby biorące udział w tej awanturze nie znali się i nic nie wiedzieli o życiu innych członków afery. Dlaczego więc (zamiast na spokojnie wyrazić własną opinię) ich komentarze były przesycone tak wielką nienawiścią i dominowały w niej tony wulgaryzmów?

O PROGRAMIE "RODZINA 500+"
Program "Rodzina 500+" był inicjatywą startującego do wyborów prezydenckich Andrzeja Dudy, a później towarzyszył przez całą kampanię wyborczą partii PiS. Myślę, że był to jeden z mocniejszych czynników, które wpłynęły na wybór Andrzeja Dudy na prezydenta. Program ten początkowo zakładał, że każde dziecko otrzyma 500 zł, aby mogło się kształcić i rozwijać swoje pasje, schludnie ubrać, zadbać o odpowiednią higienę, a przede wszystkich żeby nie było sytuacji, że rodzic nie ma czego włożyć do garnka i dziecko chodzi głodne. Celem programu miało być pozbycie się niżu demograficznego i zwiększenie się liczby rodzonych dzieci. Co z tego wyszło? Okazuje się, że pieniędzy nie otrzyma się na każde dziecko, jak to miało być początkowo. To znaczy można otrzymać, jeśli spełni się dodatkowe kryterium - dochód w rodzinie w przeliczeniu na jedną osobę. 500 zł dostają więc wszystkie rodziny na drugie i kolejne dziecko (oczywiście jeśli złożą wniosek) oraz na pierwsze dziecko, jeśli ich dochody na jedną osobę nie przekraczają 800 zł lub 1200 zł w przypadku dziecka niepełnosprawnego. Tyczy się to także rodziców samotnie wychowujących dzieci.

PRZED WYBORAMI
Jak już wspomniałam, program "Rodzina 500+" trochę zadecydował o tym, że w Polsce rządzi (przede wszystkim) PiS. Z tego, co wtedy zauważyłam, ludzie pozytywnie reagowali na samą myśl, że po takim czasie ktoś mógłby docenić ich pracę, jaką wkładają w wychowywanie dzieci i chcą im to wynagrodzić. Nie dziwiłam się, bo sama jestem członkiem wielodzietnej rodziny i cieszyłam się, że moglibyśmy otrzymać pomoc finansową, dzięki czemu dałabym radę rozwijać się w swoich pasjach i pozwolić sobie czasem na jakąś rozrywkę jak moi rówieśnicy. Wtedy póki co nie było żadnych kłótni i awantur o pieniądze, gdyż program nie został jeszcze zatwierdzony. Zwolennikami PiS-u były głównie osoby młodsze, gdyż partia ta prócz programu "Rodzina 500+" obiecywała pracę dla młodych, ale także osoby starsze, ze względu na obniżenie wieku emerytalnego czy darmowych leków po 75. roku życia. PiS cieszył się w październiku poparciem. Były osoby, które liczyły na jego "powrót do władzy". Co w takim razie zmieniło się w ciągu tych kilku miesięcy?

PO WYBORACH
U ludzi ujawniła się znieczulica, zazdrość i w niektórych przypadkach nienawiść. Dlaczego? Bo chodzi o pieniądze. Na co dzień słyszy się : "Pieniądze szczęścia nie dają", "Pieniądze to nie wszystko", ale czy to na pewno prawda? Zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać czytając tamten post na Facebooku. Czy nie powinniśmy jako naród wspierać się i dbać o dobro ogólne wszystkich obywateli? Czy Polak do Polaka nie powinien czuć sympatii, gdyż pochodzimy od wspólnego przodka? Wydawało mi się, że tak powinno być. Może najwyraźniej się myliłam. Tylko skąd tak wielka nienawiść? Otóż przyczyną na pewno była lekka zmiana programu "Rodzina 500+". Jak już mówiłam - pieniądze miało dostać każde dziecko. Ostatecznie 500 zł dostają drugie i kolejne dzieci w rodzinie, a pierwsze tylko wtedy, gdy spełnia określone warunki. Stąd na Facebooku padły słowa, że rząd podzielił dzieci na "lepsze" i "gorsze". Ale czy na pewno tak?

MOJE ZDANIE
Jestem nastolatką, jeszcze niepełnoletnią, dlatego większość pewnie niechętnie słuchałaby mojego zdania. Jednak tak jak cała reszta Polaków - jestem obywatelką naszej pięknej Polski i mam prawo do wyrażania własnego zdania. Jeśli masz na tyle cierpliwości i nerwów to zapraszam do dalszego czytania. Jeśli łatwo Cię wyprowadzić z równowagi - możesz pominąć ten punkt i przejść dalej. Póki co nie mam prawa do głosowania, dlatego w zeszłym roku nie mogłam wziąć czynnego udziału w wyborach. Jednak szczerze - cieszyłam się, że prezydentem został Andrzej Duda, a do parlamentu najwięcej weszło polityków z partii PiS. Mimo że mam niewiele lat, przyglądałam się po części polityce za rządów Bronisława Komorowskiego i nie oceniłabym jej za dobrą i sprawiedliwą. Jednak to tylko moje zdanie. Ty możesz mieć inne i toleruję to. Nie pisze tego postu z myślą, aby pokłócić się z większością czytelników. Przecież to byłoby bez sensu. Chcę tylko pokazać, że jako nieletni obywatel kraju też mam coś do powiedzenia, zwłaszcza że sama skorzystam z programu "Rodzina 500+" i nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów. Bo dlaczego miałabym mieć? Jestem jednym z piątki rodzeństwa. Jestem najstarsza, więc widzę jaką rolę w większej rodzinie pełnią pieniądze. W dzisiejszych czasach bez pieniędzy nie ma życia. Niestety wszystko ma swoją cenę. Dlatego każda pomoc się liczy. Jednak bardzo się zawiodłam na Polakach, którzy wcześniej popierali projekt PiS-u, a teraz zionęli do siebie nawzajem ogniem. Czemu? Sprawa jest jasna - wina leży w zmianie programu, przez co jednak nie każde dziecko otrzyma pieniądze. Tak, myślę, że dlatego jest tyle awantur. Gdyby każde dziecko dostało 500 zł, nie byłoby kłótni ze strony tych, którzy z tego programu nie skorzystają, a ponoć będą musieli ponieść straty. Bowiem w poście, o którym ciągle wspominam, afery wybuchały przez obrażanie rodzin wielodzietnych przez rodziny z jednym dzieckiem (o najwyraźniej wyższych dochodach). Naczytałam się, że (jako członek większej rodziny) jestem patologią, że moja mama to pasożyt i nie pójdzie uczciwie zarabiać tylko będzie żyła z naszego "500+", że żyjemy na koszt państwa, że inni nie będą nas utrzymywać, żeby sami byli niesprawiedliwie traktowani. Serio? Obrażać innych tylko dlatego, że przysługuje im pomoc z państwa w postaci pieniędzy? Kiedy inne kraje Unii Europejskiej już dawno otrzymują pomoc. Sami chcieliśmy otrzymywać pieniądze z państwa, bo inni też mają, a teraz, gdy coś takiego wchodzi w życie - większość ma tzw. "ból dupy" i jeszcze gorzej narzeka. Gdzie tu logika? Bo ja jej nie widzę. Program miał być odpowiedzią na niż demograficzny w Polsce. Państwo chce, aby rodziło się więcej dzieci, bo wkrótce może ich zabraknąć w szkołach i nie będzie ludzi do pracy. Dlatego postanowiono dofinansowywać wychowywanie dzieci i każdemu rodzicowi dawać te 500 zł. od drugiego dziecka, aby rodziło się ich więcej. Także nie rozumiem awantury rodziców z jednym dzieckiem. Jedno dziecko w rodzinie raczej nie poprawi naszej sytuacji demograficznej. Dlatego pieniądze otrzymuje się na drugie i kolejne dziecko, a jeśli rodzina tego potrzebuje - w ostateczności na pierwsze lub jedyne. Pieniądze są wynagrodzeniem za włączanie się rodzin w zapobieganie niżowi demograficznemu. Może chociaż tak rząd zachęci polskich obywateli do zakładania dużych rodzin, tak jak było kiedyś.

CZY DUŻA RODZINA TO PATOLOGIA?
Absolutnie nie! Nie możemy obrażać bezpodstawnie wszystkich polskich rodzin, ze względu na to, że mają powyżej jednego dziecka i będą pobierać dodatek "500+". Mnie samą bolą takie słowa, gdyż jestem rodziną wielodzietną i nigdy nie uważałam i nie będę uważać się za patologię! Patologia jest w ogólnym znaczeniu jakąś nieprawidłowością, a ja jestem jak najbardziej normalnym człowiekiem. Nie mam żadnych wad wrodzonych. Nie kradnę. Nie spożywam żadnych używek. Nie buntuję się. Nie mam do czynienia z policją ani prawem. Nie jestem wandalem. Uczę się bardzo dobrze, zarówno na własnych błędach jak i w szkole. Chcę się dobrze wykształcić i w przyszłości znaleźć pracę, na którą będę zasługiwała. Chcę założyć rodzinę i mieć wymarzoną trójkę dzieci. Ale nie dlatego, żeby pobierać "500+", gdyż to wkrótce może się skończyć. Chcę mieć rodzinę z własnego wyboru. Nie będę się również czuła "PiS-owską maszyną do rodzenia dzieci", jak to podsumował pewien sympatyczny pan. Dwójka i więcej dzieci to przecież nie całe przedszkole, Zresztą jeśli ktoś decyduje się na dzieci z miłości to komu co do tego? Niech ma nawet całą drużynę piłkarską! Proszę zatem nie oceniać matek, które same z siebie decydują się na powyżej dwójki dzieci. Co w tym złego? Bo kobieta dostanie 1000 (lub 1500 zł) na miesiąc dodatkowo? Bo być może dzięki niej nie będzie w przyszłości niżu demograficznego? Jeśli ktoś chce nazwać kobietę "maszyną do rodzenia dzieci" musi się najpierw zastanowić, czy nie wyrządzi jej krzywdy tak mówiąc. Ale jak już mówiłam - przez taki "ból dupy" panuje tylko znieczulica. Odnośnie patologii - istnieją rodziny, w których na co dzień góruje alkohol. Ale są to dzisiaj raczej wyjątki. Mieszkam na wsi i ciężko jest znaleźć u mnie rodzinę patologiczną (to tak odnośnie stereotypowego poglądu na wsie). Jednakże takie istnieją. Jeśli więc mamy przekonanie, że z rodziną jest coś nie tak - wtedy możemy to gdzieś zgłosić, myślę, że ktoś by się tym zajął.

"RODZINA 500+" JEST DOBRYM CZY ZŁYM PROGRAMEM?
Moim zdaniem jest to średnie wyjście z niżu demograficznego. Dlaczego? Bowiem z programu skorzystają głównie rodziny, które posiadają już jakiekolwiek dzieci. Natomiast młodym ten program za bardzo nie pomoże. Jeśli ktoś dopiero skończył szkołę lub nawet studia, niekoniecznie będzie miał pieniądze, aby kupić (lub czasem nawet wynająć) dom czy mieszkanie. Co za tym idzie - młodzi nie są w stanie zakładać dużych rodzin, bo ich po prostu na to nie stać. Jeśli oboje młodych zarabiają najniższą krajową i wydają połowę na mieszkanie, z czego mają wychować dziecko? Tym bardziej więcej niż jedno? Dodatkowo nie ma jakiś bardzo tanich mieszkań, a pracę trudno znaleźć. Czy to "500+" w takim razie pomoże? Sama nie wiem. Tym, którzy teraz z kilkoma dziećmi są w trudnej sytuacji finansowej pomoże na pewno. Ale co do pokonania niżu demograficznego nie jestem przekonana. Cieszę się, że ja będę mogła z tego skorzystać i być może trochę "odżyję". Co mi się jeszcze nie podoba? To, że dzieci, których rodzice miesięcznie zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy złotych będą mogli otrzymać pieniądze na drugie i kolejne dziecko, a np. matki wychowujące same po jednym dziecku, które z różnych powodów nie mogą się starać o więcej - mogą tego dofinansowania nie otrzymać. Gdzie tu sprawiedliwość? Dla bogatych dzieci takie 500 zł to może być nic, a znowu mniej zamożnemu mogłoby pomóc zadbać o najmniejsze potrzeby. Ale przecież bogaty powie, że miało dostać każde dziecko i jemu też się należy...

JAK ZARADZIĆ KŁÓTNIOM?
Tak naprawdę im nie da się zapobiec. Ci, którzy są zazdrośni o pieniądze, nie ustąpią i dalej będą bezpodstawnie wyzywać od patologii, pijaków, złodziei, pasożytów i nierobów. Być może do ukończenia 18. roku życia jedynacy będą na nas - rodziny wielodzietne - patrzeć z nienawiścią z ukosa. Trudno, jakoś to będzie. Nigdy nie idzie zadowolić wszystkich i na każdym kroku ktoś będzie stąpał po Ziemi niezadowolony. Może sytuacja zmieniłaby się, gdyby nie dostali bogaci a biedni. Może byłoby inaczej, gdyby dostało każde dziecko, a nie tylko "wybrani". Jednak spójrzmy na tą całą "akcję" z innej perspektywy : "Chciałbym dostać czy potrzebuję dostać". Mi się należy - tak uważam - nie będę owijać w bawełnę. Są chwile, w których człowiek musi na wszystkim oszczędzać, żeby było dobrze. Nigdy nie dostawałam kieszonkowego i może wreszcie będę mogła poczuć, jak to jest dostawać i móc sobie choć raz w miesiącu kupić jakiś drobiazg, bo wcześniej nie było na to pieniędzy. Może dzięki temu będę miała możliwość poznania choć kawałka świata, nawet tego za rogiem. Może rozwinę swoje pasje, których kiedyś nie mogłam. Kto wie?

PODSUMOWANIE
Według mnie jest to dobre dla osób posiadających już dzieci, niekoniecznie dla osób, które dopiero marzą o założeniu rodziny. Aby zobaczyć, czy ten program przyjmie się na dłuższą metę - musimy poczekać. Nie jest on co prawda bardzo dobrze dopracowany, ale być może Polsce z lekka pomoże. Jeśli po raz kolejny będziesz chciał kogoś wyzwać za to, że korzysta z tego, co państwo samo ustanowiło, pomyśl. Pewnie gdybyś sam miał okazję to brałbyś od państwa pieniądze na swoje dziecko. Czy matki dzieci staną się pasożytami i będą żyły z ich pieniędzy? Nie sądzę. Może w niektórych przypadkach tak. Ale w większości nie. I przede wszystkim pamiętajmy, że dzieci były pierwsze, dopiero niedawno wszedł program "Rodzina 500+", więc nikt 20 lat temu nie spłodził tylu dzieci z myślą, aby zbijać na nich kasę.

A co Wy sądzicie o programie "Rodzina 500+"? Czy wszystko zostało sprawiedliwie ustalone? Czy skorzystacie z niego i czy pomoże Wam on w życiu codziennym? Piszcie w komentarzach!

Jeśli post Ci się spodobał - zaobserwuj mnie i bądź ze mną na bieżąco!

Mam nadzieję, że post zostanie odpowiednio odebrany. Bowiem nie został napisany z myślą o wiecznych kłótniach o pieniądze.

Domi.






6 komentarzy:

  1. Problem wielkiej afery wokół 500+ wcale, ale to wcale nie jest spowodowany uważaniem rodzin wielodzietnych za patologię. Problem polega na tym, iż aby komuś dać trzeba komuś zabrać. I za wiele rodzin, tych normalnych (którzy kupią ubrania i jedzenie) i tych patologicznych (którzy przepiją i prze ćpają) będą musieli zapłacić pracujący. Oprócz zusu, podatków, ubezpieczenia i tryliona niepotrzebnych składek (bądź pod którąś z tych postaci). Dziura budżetowa będzie się jedynie powiększać nie dając praktycznie nic w zamian.
    Kolejną liczbą wzięta z kosmosu (oprócz tych 500zł) jest owe drugie dziecko. Dwójka dzieci to nie przyrost naturalny ale utrzymanie tego samego poziomu. Dwójka rodziców = dwójka dzieci, naturalne prawda? Tak, o ile stać Cię na oba. I tu wracamy do akapitu numer 1.
    Szanuję ludzi, którzy decydują się na więcej niż trójkę dzieci. To duża inwestycja czasu, pieniędzy i cierpliwości. Uważam jednak, że model protekcjonalnego państwa, w jakim żyjemy jest dużym błędem gospodarczym, bo w pewnym momencie każdemu "się należy".
    Może i nie mnie to oceniać, bo sama jestem jedynaczką, ale jak wspomniałaś mamy w tym chorym kraju wolność wypowiedzi, i postanowiłam z niej skorzystać.

    Hobbystycznie tworzę biżuterie handmade: 4kajko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórych aspektach tego wszystkiego się z Tobą zgadzam. Jedynie co mogę dodać - są rodziny wielodzietne, które będą same za siebie "płacić", gdyż oboje rodziców pracuje. Jednak to nie zmienia faktu, że każdy na tym może ucierpieć. Skądś te pieniądze trzeba brać, a jak już rozmawiałam z mamą - najpierw dadzą nam 500 zł, a później sklep odbierze przez wyższe ceny produktów. I tak wyjdziemy na 0.
      Dziękuję za wyrażenie swojej opinii. :)

      Usuń
  2. Program jest nieprzemyślany, zwiększa wydatki budżetowe a wpływów rząd nie ma w zasadzie wcale. Zamiast tego, powinni stworzyć odpowiednie warunki - przedszkola, żłobki przy firmach, tak, żeby matka mogła pracować i jednocześnie zajmować się dzieckiem, ulgi - ogólnie mówiac stworzyć odpowiednie środowsko.
    A po pierwsze w tym kraju nie ma pracy, ludzie wykształceni sprzątają ulice, pracuje w supermarketach, a wielu cwaniaków i nieuków ma pracę za nepotyzm. Wiele osób zarabia minimum 1850 brutto, lub nawet i tego nie, na umowach śmieciowych, pracuje po kilkadziesiąt godzin dziennie. To skąd ma wziąć i środki finansowe i czas na dziecko. Mało tego to co teraz dzieje się w tym kraju dzieki "prawym i sprawiedliwym" przypomina czasu głębokiego komunizmu a ludzie nie chcą żeby ich dzieci mieszkały w kraju przypominającym Rosję, wolą uciec za granicę.
    Do tego jeszcze szpitale i porody - w wielu nadal nie ma "rodzenia po ludzku" traktują kobiety bez szacunku.
    Dlatego, żadne 500+ nie rozwiąże problemu. A wręcz przeciwnie zrobi z tego kraju drugą Grecję, jesteśmy na dobrej drodze do tego.

    Nawiązując jeszcze do tych dyskusji. Oczywiście nie wszystkie wielodzietne rodziny to patologia, ale wiele osób z rodzin patologicznych teraz sobie pożyje na poziomie dzięki 500+.

    Poza tym wiele ludzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że żadne pieniądze nie dadzą patologii życia na poziomie. Jeśli rodzice piją, to nawet gdy dostaną więcej pieniędzy, nie odstawią alkoholu. Być może ich nałóg się jeszcze powiększy. Jeśli chodzi o inne rodziny wielodzietne (w tym mnie), które mają problemy finansowe - dobrze, że mogą uzyskać pomoc i "pożyć na poziomie". W końcu chyba nie chcemy, żeby większe rodziny stały się tymi patologiami. Jeśli chodzi o pracę i wykształcenie - zgadzam się, że w dzisiejszych czasach wykształcenie bywa nic nie warte.
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  3. Po przeczytaniu tego co napisałaś, mam mieszane uczucia. W większości czytając miałam myśl "o czym ty dziewczyno gadasz?" Wiedza polityczna - górujesz, jednak odnośnie rzeczywistości - drastycznie opadłaś. 500+ na początku wszyscy popierali, ponieważ w naszym państwie w wielu rodzinach brakuje pieniędzy i każdy miał małą iskierkę nadzieji. Lecz kiedy zmieniono że dopiero na drugie dziecko, to nie było zaraz obrażanie że wielodzietne to patologia, tylko że to nie było sprawiedliwe wobec rodzin z jednym dzieckiem. Czyli pomyśl teraz tak...czyli ktoś musi rodzić dziecko na siłę by otrzymać jaką kolwiek pomoc ze strony państwa? Kobiety mają być zmuszane do porodu by nie mieć jak ty to nazwałaś "bólu dupy"? Pracujący ludzie robią na 500+ jak ktoś to wyżej napisał i to jest również prawda. Mam pracującą mamę i niestety nasze dochody są powyżej 800 zł ale i tak zostaje nam do końca miesiąca po zapłaceniu rachunków, dokładnie 100 zł i wtedy by się przydała pomoc państwa której nie otrzymamy, bo jestem jedynaczką. Lub samotne matki które również mają jedno dziecko, ale ledwo dają sobie radę to im również się nie nalezy te dodatkowe 500 złotych..i to jest według ciebie sprawiedliwe? I to według Ciebie nie jest powód to oburzenia? Niektóre rodziny wielodzietne dają sobie radę i to nawet lepiej niż samotne matki, osoby które tego dofinansowania potrzebują. Po prostu - napisałaś coś niby z sensem, ale zapominając o tej drugiej stronie kiedy to ma się jedno dziecko w rodzinie i nazwałaś to "bólem dupy" ze stron tych rodzin, które również chciałyby skorzystać z dodatkowego dofinansowania na rzecz rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może nie do końca zrozumiałaś, co mam do przekazania. Nic się nie stało - widzę w tym troszkę swojej winy, bo gdy mam za dużo do powiedzenia to tracę wątki. W swojej wypowiedzi odnosiłam się tylko do postów, których na Facebooku wiele i czasem tworzą wielki spam. Patrzyłam na to wszystko raczej ze swojej strony - aby nie obrażać bezpodstawnie. Masz rację i to dużą, jednak do tego w swoim wpisie nie nawiązałam. O patologii mówiłam odnośnie jednego postu na Fb. Nie uważam, że jest to sprawiedliwy "podział", gdyż sądzę, że przy rozdawaniu tych pieniędzy powinno się patrzeć na wiele różnych czynników - nie tylko na liczbę dzieci czy dochody. Tak, jak to napisałaś - są rodziny, które mają (powiedzmy) 4000 zł dochodów, ale po opłaceniu kredytów, prądu, wody itp. zostaje im do życia niewiele. Moim zdaniem na to powinien patrzeć rząd. I dziękuję, że na to zwróciłaś uwagę. Tak samo samotne matki - pisałam, że niesprawiedliwe jest gdy takie dziecko nie otrzyma, a jakiś "bogacz" tak. Rodziny są różne. Czasem wielodzietnym brakuje na chleb, drugie zaś mają setki tysięcy na miesiąc i znakomicie dają sobie radę z taką gromadką dzieci. Tak samo jedynacy - nie każdy musi mieć multum kasy. Myślę, że z tym się zgadzamy. Jeśli chodzi o ten "ból dupy" - tyczyło się to tego bezpodstawnego wyzywania rodzin wielodzietnych, bo dostaną 500+. Jasne jest, że każdy chciałby dostać dofinansowanie, ale jak wspomniałaś - niektórzy nie potrzebują. Dlatego powinno się przyjąć inne kryteria przyznawania 500 zł.
      Dziękuję za wyrażenie własnego zdania z innej perspektywy. :) Pozdrawiam.

      Usuń