wtorek, 19 kwietnia 2016

Przemyślenia Domi #3 - Prawdziwa przyjaźń - czy taka istnieje?

Witajcie! W związku z testami gimnazjalnymi miałam mniej czasu, aby w zeszłym tygodniu coś jeszcze dla Was napisać. Ale nie ma się co martwić - testy się kończą, ja regeneruję siły i wracam do Was ze zwiększoną mocą do działania! Mam nadzieję nadrobić zaległości i dodać dla Was posty, które miały się pojawić wcześniej. Tak więc bez zbędnego gadania zabieram się do swoich przemyśleń.


Do napisania dzisiejszego posta nakłoniła mnie tak naprawdę szara rzeczywistość. Każdy z nas na co dzień zapewne spotyka się z trudnymi sytuacjami. Czasami są to nasze duże problemy, a nie raz tylko zwykle niedomówienia. Jednak w obydwu przypadkach potrzebujemy z reguły kogoś, kto dotrzyma nam chociażby towarzystwa w gorszy dzień. Potrzebujemy dobrej duszyczki, która wysłucha nas, zrozumie i doradzi. Potrzebujemy przyjaciela. Tylko... jak go znaleźć?

Dzisiaj chcę poruszyć temat przyjaźni - tej prawdziwej i nieszczerej. Wydaje mi się, że każdy doświadczył w swym życiu choć jednej z wymienionych. Dlatego łączę się z Wami i napiszę o tym prosto z serca. Być może dzięki temu któreś z Was przejrzy na oczy swojego "przyjaciela" i wreszcie zrozumie, że to toksyczna przyjaźń. Lub przeciwnie - wreszcie docenicie starania swojej bratniej duszy.

CZYM JEST PRZYJAŹŃ?
Przyjaźń jest pewnym związkiem między dwoma osobami. Z reguły pierwsze przyjaźnie są nawiązywane podczas wczesnego dzieciństwa lub wraz z pójściem do szkoły. Młody człowiek, aby nie czuć się samotnym, poprzez zabawę i rozmowy poznaje osoby podobne do siebie (np. pod względem wiekowym). Z grupki kolegów wybierani są Ci, którzy najbardziej zbliżeni są do nas pod względem charakteru, zainteresowań, upodobań, wczesnych poglądów na świat czy marzeń i celów. Spędzamy z nimi więcej czasu, niż z resztą grupy (np. klasy). Stosunki tych osób uściślają się, a kontakty stają się coraz bliższe. Ta jedna osoba staje się dla nas ostoją, darzymy ją głębokim zaufaniem, dużą sympatią, okazujemy zainteresowanie i pragniemy, aby była przy naszym boku przez całe życie. Ale czy jest to możliwe?

JAK WYGLĄDA PRZYJAŹŃ W RZECZYWISTOŚCI?
Jak już wspomniałam - pierwsza przyjaźnie nawiązujemy zazwyczaj w trakcie dzieciństwa. Różnią się one nieco od tych, kiedy mamy po naście lat, jak i od tych w dojrzałym wieku. Dlaczego tak się dzieje? Otóż młodzi ludzie wymagają od siebie czegoś innego, niż nieco starsze osoby. Dzieci pragną całe dnie spędzać z przyjaciółmi na zabawie. Nie chcą pozostać same w niekomfortowych sytuacjach. Chcą być lubiane i mieć przy sobie kogoś, kto będzie szanował ich pierwsze poglądy. 
Dojrzewający człowiek myśli troszkę inaczej. Wraz ze wzrostem wydzielania hormonów, budzących bunt w młodym człowieku, włącza się światełko "muszę mieć kogoś, aby się wygadać". Nastolatkowie zazwyczaj nie chcą opowiadać o swoich problemach dorosłym, ze względu na strach przed byciem wyśmianym lub niezrozumianym. Dlatego właśnie szukają sobie osób, które będąc w ich wieku odczuwają tego samego. Młody człowiek chce się wyżalić, jaki to nauczyciel jest zły i niesprawiedliwy że wymaga od ucznia sumiennej nauki, na którą przecież nie ma czasu. Dziewczynka chce mieć przyjaciółkę, aby poobgadywać resztę koleżanek z klasy i opowiedzieć o swojej pierwszej, często nieodwzajemnionej miłości. Nastolatek chce kogoś, kto wysłucha jego narzekania na "starszych", którzy mu na nic nic pozwalają i wszystkiego zabraniają. Może chce porozmawiać o nagłych zmianach, które zachodzą w jego ciele i psychice (na które nie jest gotowy). Nastolatek chciałby swojej kopii dla zaspokojenia potrzeb związanych z wygadaniem się drugiej osobie. Wydaje mi się, że dorośli w podobny sposób do młodzieży myślą o przyjacielu. Jednak jak znaleźć sobie przyjaciela, który mimo wielu zmian na drodze życia zostanie z nami do końca?

JAK ZNALEŹĆ PRZYJACIELA?
Sama zastanawiam się czy to możliwe. W ciągu swojego krótkiego życia (zaledwie 16 wiosen) kilkukrotnie spotkałam się z nieszczera przyjaźnią i końcowym wystawieniem. Jak to bywa w dzieciństwie - bawiłam się z każdym po trochu i początkowo nie potrzebowałam osoby, która będzie bliżej mnie niż reszta. Wszystko zmieniło się z pójściem do podstawówki. Poznałam wtedy dziewczynkę, która w 99% różniła się ode mnie. Nawet z wyglądu była moim przeciwieństwem. Mimo to od pierwszego dnia szkoły spędzałyśmy ze sobą każdą wolną chwilę. Tak narodziła się przyjaźń, która przez całe 3 lata owocowała. W tym czasie nie liczyły się dla nas problemy "dorosłych". Próbowałyśmy się samorealizować przy pomocy drugiej. Obie uwielbiałyśmy pisać i mimo że ja pisałam wypracowania troszkę lepiej - nie było w tym żadnej zazdrości - wspierałyśmy się w swoich celach każdego dnia. Odkąd pamiętam moim największym marzeniem było napisanie w przyszłości książki - z tym chciałam wiązać przyszłość. Ona natomiast miała wielkie serce do zwierząt (sama miała kilka psów, kota, rybkę oraz konie, które kochała) - chciała zostać zoologiem lub weterynarzem. Jej rodzice posiadali stadninę koni, dlatego często miałam okazję i możliwość dosiadania konia. Jednak byłam inna - skromna. Ona zresztą przez te 3 lata także. Nie chwaliła się tym, co osiągnęli jej rodzice finansowo. Mogła mieć wszystko co chciała, jednak nie zależało jej na tym. 
Wszystko zmieniło się z pójściem do czwartej klasy. Wiadomo - dziewczynki dojrzewają szybciej, a mimo to ja czułam się jeszcze bardziej dojrzała od większości klasy (ona zresztą też). W wieku jedenastu lat zaczęłam bardziej przyglądać się światu i problemom dorosłych. Po drodze doświadczyło się kilku rzeczy, które też miało wpływ na odbiór rzeczywistości. Jednak najgorsze miało nadejść. Do naszej klasy doszła nowa dziewczyna - czuć było od niej kasę na kilometr. Zresztą nie ukrywała się z tym - zawsze lubiła mieć wszystko najlepsze i mogła sobie na to pozwolić. Przyłączyła się do mnie i do K. (przyjaciółki), tworząc w ten sposób "trojkę". Początki były niezłe. W tamtym czasie byłam osobą, której szczególnie zależało na akceptacji drugiej osoby, przez co często płakałam, nie miałam wiary w siebie i potrzebowałam przyjaciela. Jednak wszystko w szybkim tempie się zmieniło. Moja mama od razu mówiła mi, że nie da się przyjaźnić w trójkę, bo w niej jest para + jedna osoba, która zawsze zostaje poszkodowana. (Mamo, jeśli to czytasz, wiedz, ze miałaś rację!) Moja dawna przyjaciółka poczuła pieniądz i po prostu nasz kontakt z dnia na dzień się zrywał. Na rzecz cudownej J., która raz na zawsze zmieniła moje życie. Już nigdy nie było jak dawniej. Na koniec podstawówki dziewczyny pokłóciły się, a że K. poszła do innego gimnazjum - nasze kontakty już się nie poprawiły. Dzisiaj piszemy że sobą raz na kilka miesięcy.

Drugą historią - nieco krótsza, jest przyjaźń damsko - męska, o której mówią, że nie istnieje. Pewnego czasu uważałam, że jestem przykładem tego, iż jednak jest. Przechodząc do gimnazjum (dwie klasy szóste zostały połączone w jedną pierwszą) poznałam dwóch ciekawych chłopaków - z jednym do dziś jestem w związku, z drugim łączyła mnie przyjaźń. Bynajmniej wtedy tak myślałam. Dlaczego? Pomagaliśmy sobie. Bynajmniej ja pomagałam jemu. Zawsze słuchałam i doradzałam. A on? Najwyraźniej wykorzystał moje dobre serce. Mogliśmy rozmawiać o wszystkim - był strasznie niepewny siebie i w każdej chwili próbowałam go podbudowywać. Często miał problemy w domu. Byłam wyrozumiała - nie przechodziłam obok tego obojętnie. Jednak może ja popełniłam błąd chwaląc go i próbując pomóc w odzyskaniu pewności siebie. Pomogłam mu, ale aż za bardzo. Dziś jest zadufanym w sobie narcyzem, chudszym o 10 kg i z młodszymi (jak on uważa - "prawdziwymi") przyjaciółmi u swojego boku. Przestało mi na nim zależeć jakiś rok temu. Nie żałuję, że tak się stało. Przynajmniej otworzył mi oczy na siebie i innych. Wiem, że nie warto było, ale to on musi żałować, że stracił osobę, która z wszystkich sił próbowała mu pomóc. I pomogła za bardzo. W międzyczasie wyrwał moją przyjaciółkę, którą kilka razy mocno ranił. Dzisiaj bierze się za inną, aby wypełnić swoje chamskie cele. Jak mogłam przyjaźnić się z kimś takim? Sama się dziwię. Muszę przyznać, że pozory niektórych ludzi są naprawdę zadziwiające w porównaniu z ich twardym, zimnym jak lód sercem. Jednak każde doświadczenie to nauka na przyszłość. I najważniejsze jest wyciągać z nich wnioski.

WIĘC CO Z PRZYJAŹNIĄ?
Na dwóch przykładach ze swojego życia przedstawiłam dwa typy ludzi, dla których chyba nie warto się starać. Prawdziwy przyjaciel nie potrzebuje, aby mu udowadniano swoją braterską miłość do niego. Prawdziwy przyjaciel nas nie zostawi. On będzie z nami na dobre i na źle.

NO DOBRZE DOMI, ALE CZY TO OZNACZA, ŻE NIE MA PRZYJAŹNI NA CAŁE ŻYCIE? 
Podczas swoich szesnastu lat nie doświadczyłam chyba przyjaźni, którą mogłabym nazwać na całe życie. Przecież moje życie niedawno się dopiero zaczęło. Jednak to nie oznacza, że taka nie istnieje. Na pewno istnieje. Po prostu może i na mnie przyjdzie pora. Teraz wszystko jest chwilowe, gdyż gimnazjum to okres przejściowy z dzieciństwa w dorosłość. W liceum być może nawiążą się dłuższe przyjaźnie, bo jest możliwość, że z koleżanką zainteresuje nas jeden kierunek studiów, którego się podejmiemy. Może nawet razem zamieszkamy. W tym momencie jestem w okresie największych zmian - dzisiaj testy gimnazjalne, jutro wybór szkoły, zakończenie roku. Nic nie trwa wiecznie i w pewnym momencie nakazane jest się rozstać. A czy te przyjaźnie przetrwają i ile przetrwają - tego nie jesteśmy w stanie powiedzieć na dany moment. Możliwe, że część z nich przejdzie ten czas w nienaruszonym stanie. Część się rozpadnie i to normalne. Nie należy wszystkiego żałować. Lepiej otworzyć się na nowe znajomości w nowej szkole. Wtedy będzie łatwiej zapomnieć o starych.

PODSUMOWANIE
Podsumowując - wybierajcie przyjaciół względem własnych "kategorii". Nie bierzcie nikogo z litości, gdyż później mogą Wam się odpłacić tak jak mi pan z ósmego akapitu. Jest 7 miliardów ludzi na świecie i jestem pewna, że kogoś sobie znajdziecie. 
Jeśli nie odpowiada wam przyjaźń w większym gronie (tak jak mi w życie w trójkę) i czujecie się poszkodowani - pora to zakończyć. Nie warto stać w miejscu. Może lepiej zrobić ten trudno krok i pozwolić potowarzyszyć w Waszej drodze innej osobie? Może ta osoba wreszcie wniesie do waszego życia szczęście, a nie powody do smutku.

Na swoim przykładzie wyraźnie wiem, że historia lubi się powtarzać. Na swojej drodze miałam też inne "przyjaźnie", z których na szczęście zdążyłam zrezygnować w odpowiednim momencie. Do dziś zauważam, że w niektórych sytuacjach zachowuję się dość naiwnie, zapominając o tym, co spotkało mnie wcześniej.

Życzę wam wszystkim samych prawdziwych przyjaciół, dla których warto żyć i się poświęcać. Nie popełniajcie tych błędów, które ja popełniłam. Nie traćcie czasu na zbędne znajomości. Może ktoś inny czeka do Was w kolejce i chętnie dzieliłby z Wami kawałek życia. Wybierajcie rozsądnie ludzi na swojej drodze i nie dajcie skusić się losowi na małą naiwność z waszej strony. Prawdziwa przyjaźń nigdy nie umiera.

A co Wy myślicie o przyjaźni? Czy macie prawdziwych przyjaciół, za którymi wskoczylibyście w ogień? Pochwalcie się w komentarzach!

Do zobaczenia wkrótce.

Domi.


10 komentarzy:

  1. Przyjaciela od tak nie da się znaleźć, tak samo jak miłość. One same przychodzą w odpowiednim czasie. Jeżeli przyjaźń jest prawdziwa i szczera, przetrwa wszystko! Super przemyślenia :)
    http://mlodamamakacpra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy post zapraszam do mnie
    Klociabloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjaźni się nie szuka, zacznijmy od tego. Przyjaciel nie jest osobą, która cały czas Cię wspiera we wszystkim, co robisz. Przyjaciel kopnie Cię, za przeproszeniem, w tyłek, jeśli zaczniesz iść w stronę destrukcji samej siebie. ja zrozumiałam to dopiero po wielu załamaniach, rozstaniach i złamanych obietnicach. Przyjaciel znajdzie Cię sam i jeśli będzie chciał, to zostanie, a jeśli nie, nie wypada płakać.
    Przyjaciele nie muszą mieć tych samych zainteresowań, poglądów, nie muszą mieć nawet podobnych charakterów. W momencie, kiedy zobaczyłam moją obecną przyjaciółkę zrozumiałam, że znalazłam drugi koniec czerwonej wstążki*. Jest ze mną już bardzo długo. Nie raz na nią krzyczałam, nie raz ona na mnie. Ale kochamy się i wiemy, że te krzyki są tylko i wyłącznie dlatego, że chcemy się uchronić przez złem ♥

    * w chińskiej kulturze mówi się, że ludzie sobie w jakiś sposób przeznaczeni są połączeni ze sobą czerwoną wstążką, która ciągnie ich do siebie.

    kavvomaniaczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawdziwa przyjaźń niejednokrotnie jest nawet lepsza od miłości. Świadomość, że masz obok siebie osobę, która wskoczyłaby za Tobą w ogień- bezcenne!

    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa, że czasem miłość łączy się z przyjaźnią :)

      Usuń
  5. Oczywiście że prawdziwa przyjaźń istnieje tylko trzeba znaleźć odpowiednią osobę. Czasem zajmie to więcej czasu ale na pewno kiedyś przyjdzie taka osoba
    Zapraszam do siebie
    http://mydreamand-i.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń