sobota, 20 lutego 2016

"Planeta singli" - wrażenia po seansie

    Witajcie! Długo myślałam nad dodaniem tego postu, gdyż nie wiem ile znajdzie się osób, które zechcą to przeczytać. Dzisiejszy post jest czymś innym, w porównaniu do tych, które pojawiały się ostatnio. Otóż, jak już wspominałam, pisząc Wam o Walentynkach - miałam okazję obejrzeć film "Planeta Singli".



 Był to prezent walentynkowy od mojego chłopaka. Film wywarł na mnie ogromne wrażenia i (mimo że minęło trochę czasu) dalej mam go w pamięci.  Dlaczego? Tego dowiecie się, gdy wytrwacie ze mną do końca. Jeśli jesteś ciekaw mojej opinii - zapraszam do czytania.

    Na seans wybraliśmy się w sobotę rano, aby później mieć jeszcze trochę czasu dla siebie. Sam film trwa około dwóch godzin,  ale w kinie dochodzą do tego jeszcze reklamy. Już z samego początku miałam dobre nastawienie, gdyż (jak już pewnie słyszeliście z reklam) jest to film reżysera "Listów do M" - Mitja Okorni. Z niecierpliwością czekałam, aż światła zgasną, a moje przypuszczenia spełnią się. I tak właśnie było.

    "Planeta singli" to według mnie taka mała perełka polskiego kina. Zaledwie w dwa tygodnie od premiery film obejrzało około milion osób. Na tym się jeszcze na pewno nie skończy, gdyż dużo widzów wyraża dopiero chęć obejrzenia go. Pozostaje nam czekać i liczyć na to, że film stanie się jednym z największych zysków tego roku.

    Na ekranie możemy zobaczyć kilku aktorów ze znanych nam "Listów do M", przede wszystkim cudownego Macieja Stuhra, który jak zwykle powala nas swoim poczuciem humoru i uśmiechem na twarzy oraz Tomasza Karolaka, bez którego filmy nie mają tej "iskierki" w sobie. Po raz kolejny oglądałam Pawła Domagałę, który umie rozśmieszyć do łez, piękną Agnieszkę Więdłochę oraz Weronikę Książkiewicz. W "Planecie singli" wystąpiło także dużo serialowych aktorów - Michał Czarnecki, Katarzyna Bujakiewicz, Mateusz Janicki czy Dobromir Dymecki. Znajomość tych aktorów na pewno jest u mnie na duży plus!

    Akcja filmu jest czasem trochę pokręcona, ze względu na randkowanie naszej głównej bohaterki. Nie zmienia to jednak faktu, że film jest czymś wyjątkowym.


    Ania (Agnieszka Więdłocha) jest nauczycielką od muzyki. Ma prawie trzydzieści lat i do tej pory nie stworzyła porządnego związku. Aby nie spędzić samotnie Walentynek, umawia się przez internet z mężczyzną o nicku ANT_MAN. Niestety nie zjawia się na kolacji i nasza bohaterka zostaje na lodzie. Wtedy poznaje Tomka (Maciej Stuhr), który prowadzi w telewizji pewne reality show. Mężczyzna namawia Anię, aby nawiązała z nim współpracę. Chce, aby kobieta umawiała się na randki z użytkownikami aplikacji - Planety singli - żeby móc ujawnić prawdziwą twarz facetów umawiających się w sieci. Ania początkowo nie zgadza się, lecz wkrótce zmienia zdanie. Tak rozpoczynają się ich wspólne losy.


    W dalszej części główna bohaterka (daje drugą szansę ANT-MANOWI i) poznaje Antoniego (Michał Czarnecki), który wydaje jej się idealnym mężczyzną do związku. Niestety los nie pozwala im być razem i ich związek komplikuje kilka śmiesznych sytuacji. Zamieszana jest w to także siostra Antoniego - Maria (Katarzyna Bujakiewicz) i przyjaciel Tomka - Marcel (Piotr Głowacki).


    Innym wątkiem jest małżeństwo dyrektora szkoły (w której pracuje Ania) - Bogdana (Tomasz Krolak) i fryzjerki Oli  (Weronika Książkiewicz). Od dłuższego czasu przeżywają kryzys, gdyż zakręcona Ola nie może znaleźć sobie pracy (z każdej wyrzucają ją po krótkim czasie) i żyje na utrzymaniu męża. Między nimi stoi także Zośka (Joanna Jarmołowicz) - córka Bogdana z pierwszego małżeństwa, która do tej pory nie może zaakceptować macochy. Aby ich skłócić, zakłada obojgu profile na "Planecie singli", przez co każde myśli, że jest zdradzane. Rozpoczyna się koszmar, w którym punktem kulminacyjnym jest randka omówionych przez serwis internetowy małżonków.


    Innym poruszonym problemem jest proces zakochiwania się. Tomek długo nie zauważa, że Ania przestaje być dla niego tylko koleżanką pomagającą przy reality show. Musi minąć sporo czasu, aby przekonał się, że jest zakochany po uszy. W ciągu tych kilku tygodni przestaje być zimnym podrywaczem i myśli tylko o głównej bohaterce. W ten sposób można zauważyć, że miłość przychodzi do nas sama. Często w nieodpowiednim momencie, bo nie możemy sami zaplanować, kiedy chcemy się zakochać.

    Film spodobał mi się ze względu na kilka rzeczy - aktorów, wpływ na emocje widzów oraz poruszane wątki. Jak już wcześniej wspomniałam - prawie wszyscy aktorzy byli mi znani. Dzięki temu już wcześniej mogłam mieć przeczucie, że zostanie on w mojej pamięci na dłużej. Dodatkowo część aktorów bardzo lubię. Maciej Stuhr (podobnie jak jego ojciec) jest jednym z moich ulubionych aktorów. Oglądam go w sumie od dłuższego czasu i za każdym razem jestem pod coraz większym wrażeniem. Obsadzenia go w roli głównej dodaje "Planecie singli" pozytywności. Tak samo Tomasz Karolak. Nie ma chyba osoby, która by go nie znała. Świetnie wypada w filmach, jak i w serialach. Duże brawa należą się także Weronice Książkiewicz, które według mnie pokazała w tym filmie najwięcej emocji. Wydaje mi się, że jej rola była jedną z najtrudniejszych, gdyż udawanie lekko pustej blondynki nie jest proste. Gratuluję także naszej Agnieszce Więdłosze, ponieważ bez niej ten film nie byłby tak ciekawy. Jako główna bohaterka sprawdziła się bardzo dobrze i chyba nie widzę w tej roli nikogo innego. Chętnie zobaczę ja ponownie.

    Jeśli chodzi o emocje - jako komedia romantyczna film powinien momentami rozśmieszyć nas do łez oraz wywołać uczucie katharsis. I tak bylo. "Problem" w tym, że na filmie nie tylko płakało się ze szczęścia. Były momenty, które pozwalały nam się wzruszyć. Oczywiście to, czy się wzruszycie nie jest pewne. Każdy człowiek jest inny i wrażliwość jest cechą indywidualną. Nie powiem, kiedy ja się wzruszyłam, gdyż nie chcę zdradzać swoich słabości. Jednakże były momenty do śmiechu, jak i do płaczu. Tych pierwszych było na szczęście więcej. Dzięki "Planecie singli" zdecydowanie można zapomnieć o otaczającej nas, szarej rzeczywistości i przez chwilę pożyć innym życiem.

    Według mnie, spędzenie odrobiny czasu na oglądnięciu tego filmu nie jest czasem straconym. "Planeta singli" (mimo swojej prostej nazwy) jest wartościowym filmem. Nie opowiada mam tylko historii osób, które w przeciągu jakiegoś czasu zmienili swój status z "wolny" na "zajęty". Jeśli jest się myślący człowiekiem, w tej całej dość prostej akcji można zauważyć poruszenie niektórych ponadczasowych problemów :

- Proces zakochiwania się. Nie jest on prosty. Potrzeba dużo czasu, aby stwierdzić, że naprawdę kocha się drugą osobę. Do miłości potrzeba przede wszystkim zaakceptowania faktu, że nikt nie jest idealny i posiada różnego rodzaju wady. W tym czasie rośnie też zazdrość, gdyż chcielibyśmy, aby osoba, za którą wzdychamy, była tylko dla nas. Cały ten proces przedstawiony jest na przykładzie Tomka.

- Należy żyć teraźniejszością, a przeszłość tylko miło wspominać. Ania większość życia wychowywała się bez ojca. Po jego śmierci jej matka (Danuta Stenka) zamyka się w sobie i przestaje wychodzić z domu. Ania musi znajdować czas, aby się nią zajmować, a matka nie okazuje jej nawet miłości.


Cudem w końcu próbuje się przełamać i przychodzi na występ zespołu muzycznego, który przygotowała jej córka.


Jest to dowód na to, że nie warto rozpamiętywać wydarzenia, które zdarzyły się kiedyś. Póki żyjemy należy myśleć "dzisiaj" i z radością oczekiwać przyszłości. To, co było, nie wróci.

- Nie można żyć pierwszym wrażeniem. Podczas obserwowania każdej randki Ani, zauważyłam, że za zawsze skupiała się na pierwszym wrażeniu mężczyzny. Każdy na początku był miły, aby skorzystać ze spotkania z kobietą. Dopiero później wychodziło szydło z worka. Wiem, że dla każdego bardzo liczy się pierwsze wrażenia, gdyż na jego podstawie zdobywamy zdanie na dany temat. Jednak nie każde pierwsze wrażenie jest słuszne. Nie od razu Ania dowiedziała się, że Mikołaj jest alkoholikiem, Oskar nie radzi sobie z agresją, a Dominik nie szuka kobiety na stałe. Pierwsze wrażenia bywa złudne. Dlatego należy umieć zmienić swoje zdanie, jeśli jest taka potrzeba.

- Lubimy kłamać i zatajać szczegóły. Ile razy było, źle a udawaliśmy, że jest inaczej, aby pokazać, że jest się lepszym? Ania początkowo też nie chciała mówić całej prawdy Tomkowi. Wolała, aby wyobrażał sobie, że randka z Mikołajem była idealna i ma złe wyobrażenia randkujących przez internet facetów. Jednak czy warto kłamać? Jeśli druga osoba będzie chciała, to i tak pozna prawdę. Nie dowartościujemy się wymyślając nieprawdziwe historyjki. Wiem z doświadczenia, że bywa to czasem śmieszne i lekko żałosne. Prawda zawsze jest lepsza.

    Podsumowując, film Mitja Okorni pt. "Planeta singli" jest godny polecenia. Łączy w sobie elementy komedii, filmu romantycznego oraz szczyptę wzruszenia. Wieksza część filmu wywołuje śmiech na sali (zwłaszcza, gdy są na niej dorośli lubiący się śmiać) lub chociaż uśmiech. Czasem można uronić łzę. Gdyby ktoś zapytał mnie o to, komu w szczególności polecam ten film, odpowiedziałabym, że każdej osobie lubiącej polskie komedie. Nie tylko dla singli? Nie, ponieważ występuje w nim dużo wątków odnośnie związków, przez co zakochańce mogą się na niej dobrze bawić. A więc dla zajętych? Nie! Film jest przeznaczony zarówno dla par, jak i dla singli. Jest to pewnego rodzaju lekcja i przestroga, jak (nie)szukać miłości swojego życia. Każdy będzie się czuł dobrze oglądając "Planetę singli". Jeśli nie masz partnera, możesz zaprosić przyjaciela/przyjaciółkę lub zabrać kogoś z rodziny. Na pewno miłe spędzicie czas.

    W moich oczach film zasługiwałby na ocenę 9/10, ale jak zawsze muszę się do czegoś przyczepić i w ten sposób ma 8/10. Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, że reżyser za bardzo upodobnił "Planetę singli" do amerykańskich filmów. Ja zauważyłam duże podobieństwo z "Brzydką prawdą". Czytałam też o porównaniu do filmów : "Pretty woman", "Kobiety pragną bardziej", "To właśnie miłość", "Kocha, lubi, szanuje" czy "Masz wiadomość". To daje u mnie małego minusa. Poza tym film bardzo mi się podobał i chętnie obejrzę to ponownie, gdy tylko będę miała okazję.



A Wy, widzieliście już "Planetę singli"? Jakie wywołała w Was uczucia? A może dopiero zamierzacie ją obejrzeć? Piszcie w komentarzach, chętnie je poczytam.



Jeśli post Ci się spodobał i chciałbyś czytać ich więcej - zaobserwuj mnie TUTAJ i bądź na bieżąco.

Do zobaczenia.

Domi.

 

15 komentarzy:

  1. Już któryś raz słyszę o tym filmie, muszę go obejrzeć! :)
    http://tuniemanicciekawego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Perełką polskiego kina jest "Popiół i diament", "Wesele" czy "Ziemia Obiecna". To jest kolejna zapchajdziura produkowana pod statystycznego polaka. Niemniej jednak jestem szalenie pozytywnie zaskoczona długością tekstu, czasu jaki został włożony w napisanie go, świetnej stylistyki i ogólnie rzecz biorąc jego wysokiej jakości. A to że obiekt zachwytu niekoniecznie na zachwyt zasługuje, to nic wielkiego. W końcu nie każdy film jaki oglądamy musi być arcydziełem, i nie tylko arcydzieła muszą nam sprawiać przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy człowiek jest inny i to czy lubi "zapchajdziury", czy filmy o poważniejszej tematyce, jest jak najbardziej indywidualną sprawą. Muszę przyznać, że produkcje typu "Planeta singli" sprawiają mi większą przyjemność, niż wyżej wymienione. Może to być po prostu kwestia gustu, jak i wieku. Jednakże ja szukam oderwania od codziennych zmartwień, więc polska komedia najbardziej mi w tym pomoże. Arcydziełem "Planeti singli" nie nazwę, to fakt, ale samo to słowo jest pojęciem względnym. Dziękuję za szczere i miłe słowa :)

      Usuń
  3. Chciałabym niebawem obejrzeć ten film :) Wydaje się całkiem ciekawy.

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
  4. Super post. :-) Wspaniała recenzja, zachęciłaś mnie do obejrzenia tego filmu. :-)

    Pozdrawiam!
    http://www.fitnesswomen.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam i nie żałuję! <3

    Zostałaś wybrana do mojego konkursu, w którym można wygrać bluzę z sklepu mybaze.com ufundowaną w wysokości 205zł! Wejdź na mojego bloga i dowiedz się więcej - > ayvinn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mnie zachęciłaś do obejrzenia tego filmu więc może się wybiorę do kina :D

    Pozdrawiam.
    http://angelikabien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiam się czy pójść na ten film do kina i chyba się wybiorę :) .
    Klikniesz pod zdjęciami w link z płaszczykiem ? Odwdzięczam się :) .

    http://bedifferent-ania.blogspot.com/2016/02/warm-winter-day.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że muszę koniecznie zalukac na ten film! :)

    MÓJ BLOG-KLIKNIJ!:)

    OdpowiedzUsuń