środa, 13 stycznia 2016

❄ Moi zimowi ulubieńcy ❄

    Witajcie na pierwszym poście dotyczącym kosmetyków. Z powodu, że od trzech tygodni mamy w Polsce kalendarzową zimę, przychodzę dziś do Was z moimi ulubieńcami, które gościć będą u mnie przez cały ten chłodny okres. Przygotowałam po jednym produkcie z każdej kategorii. Większości używam do tej pory.




    Wydaje mi się, że podczas tej pory roku najbardziej narażona na czynniki zewnętrzne jest nasza skóra. Niestety jestem posiadaczką bardzo wrażliwej cery i praktycznie cały rok mam problemy ze swoją skórą wokół nosa i w okolicy brwi. Niestety, będąc rok temu u dermatologa, nie dostałam konkretnej przyczyny tej dolegliwości. Pani doktor podejrzewała złą dietę, ale szczerze nie jestem do tego przekonana, gdyż nie spożywam zazwyczaj produktów spożywczych, które mogłyby mnie uczulić. Według mnie to AZS (Atopowe Zapalenie Skóry). Mam jednak nadzieję, ze wszystko zniknie z mojej twarzy po okresie dojrzewania.

    Wracając jednak do tematu - nie mogę używać żadnych kremów, bo moja skóra źle na nie reaguje. Nawet na te "do skóry wrażliwej". Moja jedyną ochroną przed mrozem jest (znany Wam pewnie) olej kokosowy. Nakładam go zazwyczaj przed pójściem spać. Oczywiście w odpowiedniej ilości, gdyż nie chciałabym rano wyglądać jak tłusty pączek. Po przebudzeniu, moja skóra jest gładka i odpowiednio nawilżona. Dodatkowo produktu tego używam do pielęgnacji ust, gdyż podczas zimy strasznie mi się wysuszają. Tak samo nakładam go w niewielkiej ilości przed snem. Po codziennym stosowaniu przez min. tydzień, usta wracają do swojej normalnej postaci. Olej przydaje mi się również do natłuszczania rąk i całego ciała. W tym momencie używam naturalnego, rafinowanego oleju kokosowego firmy KTC.
    Cena na Internecie to około 13 zł za 500 ml. (link)

    Jeśli jesteśmy już w temacie ust to mam jeszcze jeden produkt, którego używam nałogowo od kilku miesięcy. A jest to balsam do ust Maybelline Baby Lips.
    Zakupiłam go na jednej z przecen, mimo że jeszcze miałam dobrą pomadkę ochronną. Jednak po zakupie od razu odstawiłam tamtą i zaczął używać tej. Jest ona ... idealna dla mnie! Osobiście wybrałam wersję Coral Crave. Nie szukałam szczególnie napigmentowanego kosmetyku.  Zależało mi na tym, aby usta pozostawały nawilżone dłużej niż 15 minut. Baby Lips dobrze spełnia mój warunek. Po nałożeniu usta nie są tak suche jak przedtem i można na nich wyczuć delikatny chłód. Dodatkowo polecam wariant Coral Crave osobom, które lubią zapach mięty lub eukaliptusa, gdyż jest on bardzo wyczuwalny, przyjemny i intensywny. W drogeriach balsam kosztuje niecałe 10 zł. (link)

    Jak już pisałam, mam dość duże problemy ze skórą, dlatego na co dzień wolę nie używać żadnych kosmetyków. Ale jak to w życiu bywa - nie zawsze mamy dobry dzień. Naturalnie mam nieładne cienie pod oczami, które ostatnio próbowałam zakrywać. Niestety szkoda mi niszczyć skórę i zdecydowałam, że makijaż nie jest mi na razie do szczęścia za bardzo potrzebny. Jednak zdarza się, ze te cienie są gorsze. Wtedy zazwyczaj sięgam po korektor. Moim ulubionym jest Eveline, Art Scenic - korektor 2 w 1, kryjąco - rozswietlający.
    Używam numeru 04 LIGHT. Korektor spełnia się w swoim zadaniu bardzo dobrze. Nie dość, ze mogę nim zatuszować moje cienie pod oczami, to jeszcze idealnie nadaje się do zakrycia jakiś pryszczy, krostek czy przebarwień. Mogę go zdecydowanie polecić. W drogeriach kosztuje około 14 - 15 zł. (link)

    Do pielęgnacji twarzy nie stosuję raczej nic więcej. Natomiast od momentu, kiedy troszkę bardziej urosły mi włosy, zaczęłam o nie bardziej dbać. Jednym z moich ulubionych kosmetyków przeznaczonych do włosów jest Odżywka Intensywna Świeżość do włosów tłustych.
    Według słów producenta, jest to preparat o niskim pH, który zamyka łuski i regeneruje włosy, aż po same końce. Zawiera w sobie prowitaminę B5 (D-PANTHENOL) oraz ekstrakty z pokrzywy i mięty pieprzowej. Dzięki temu ma zapobiegać nadmiernemu przetłuszczaniu się oraz wykazywać aktywne działanie przeciwłupieżowe. Po umyciu włosy są gładsze i łatwiej się rozczesują. Nie wiem, jak jest w przypadku łupieżu, ale z przetłuszczającymi włosami znakomicie daje sobie radę! Nigdy nie cierpiałam na bardzo przetłuszczające się włosy, ale dzięki tej odżywce mogę poczekać z myciem dzień dłużej, gdyż nie są w złym stanie. A zapach? Jest cudowny i długo się utrzymuje. Kosztuje naprawdę mało, gdyż za 200 ml zapłacicie jakieś 5 zł, a starcza naprawdę na długo (stosuję ją z mamą przez około 3 miesiące i nadal mamy jeszcze 1/4 buteleczki). (link)

    Zima nie zwalnia nas także z dbania o naszą higienę osobistą. Większość z Was pewnie i w tym czasie jest choć trochę aktywnym fizycznie. Nawet taki w-f daje nam powód do spocenia się i nieprzyjemnego zapachu. Jak temu zapobiedz? Poza codziennym prysznicem warto zainwestować w dobry antyperspirant. Ja przypadkowo wybrałam Garnier Mineral Protection 5 Floral Fresh w sprayu.
    Zachęcił mnie swoim zapachem oraz tym, że miał nas chronić przed wilgocią 48 godzin. Jest to kompletna ochrona skóry i ubrań 5 w 1 : przeciw przykremu zapachowi, przeciw wilgoci, przeciw podrażnieniom, przeciw białym śladom, przeciw żółtym plamom. Służył i służy mi do dziś. Tak, jak napisał producent - produkt nie pozostawia żadnych plam, śladów czy przebarwień na ubraniach oraz nie podrażnia skóry. Zapach utrzymuje się dość długo i dobrze radzi sobie z wilgocią. Antyperspirant można kupić w dwóch wariantach zapachowych oraz w różnych formach (sztyfcie, sprayu i "rolce"). Cena zależy od pojemności - za 150 ml zapłacicie około 11 zł. (link)

    Nie byłabym sobą, gdybym w swoich ulubieńcach nie umieściła produkty związanego z paznokciami. Na święta dostałam od przyjaciółki dwa lakiery do paznokci i jeden z nich bardzo przypadł mi do gustu. Jest to lakier Wibo Lovely nr 128.
    Nazwałabym go pastelowym fioletem. Producent pisze, że produkt ten ma imitować efekt lakieru żelowego. Wydaje mi się, że dość dobrze spełnia ten warunek. Ma średniej grubości pędzelek, przez co dobrze rozprowadza się na paznokciu. Aby paznokcie wyglądały estetyczniej, należy nałożyć na nie dwie warstwy tego lakieru. Prezentuje się bardzo ładnie. Jedyną jego wadą jest fakt, że nawet cienka, pierwsza warstwa długo schnie. Mimo tego zostanie ze mną do końca zimy. Cena to około 6 zł.

    Na ten moment to wszystko, jeśli chodzi o  moich ulubieńców zimy 2015/2016 roku. Jeśli także używaliście, któregoś z tych produktów lub macie jakieś sugestie, chcecie się podzielić swoimi "perełkami" - piszcie w komentarzach na dole. Zima się jeszcze nie skończyła, a ja chętnie wypróbuję czegoś nowego. Dziękuję za przeczytanie i do zobaczenia niedługo.

Domi.

13 komentarzy:

  1. Baby Lips <3 ziaja <3 wszystko co uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Korektor z Eveline uwielbiam, tak samo jak Babylips :)

    www.killukitty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój ulubiony olej kokosowy! Świetnie się sprawdza w przypadku trudnej skóry. :)


    www.palmsanddeer.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam masło kokosowe, też super a odżywka z Ziaji bardzo kusząca chyba sobie wypróbuję :)
    http://mlovelyo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez uwielbiam olej kokosowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale super pomysł, żeby zrobić zdjęcia kosmetyków na śniegu. Niby taka pierdoła, a jak cieszy! ;d

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Baby Lips. Super oryginalny pomysł żeby zrobić zimowych ulubieńców na śniegu :), pierwszy raz się spotkałam z takim pomysłem, genialne :D.
    NOT ALWAYS NORMAL

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię dezodorant z Garniera :)

    http://fromcarolinee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń